Książka “Świety Charbel”

Najlepiej postać Świętego przybliżyć możemy słowami Maronickiego duchownego Paula Dahera. Są to tłumaczone na język polski kolejne rozdziały książki “Saint Charbel”. Tłumaczymy je i publikujemy tu ku zbudowaniu ducha naszego i Twego Czytelniku. Sam Święty reklamy i rozgłosu nie potrzebuje.

Myślimy, że to na czym Mu może zależeć, to nasze nawrócenie. Gotów jest nawet wypraszać nam zdrowie, co poza wartością oczywistą, daje nam dodatkowy czas na nawrócenie. Uczynił tak wiele razy. Wiele takich wydarzeń, opowiedzianych przez naocznych świadków, zostało opisane przez autora. Szczegółowe relacje będą na końcu książki.

Zapraszamy: czytajcie, dzielcie się uwagami w komentarzach, znajomym polecajcie. Dla ułatwienia pod każdym postem, ikonki do: emaila, druku, Tweettera i Facebooka.

Kolejne przetłumaczone fragmenty pojawiają się u góry, jak w typowym blogu. Jeśli ktoś chce czytać całość powinien zacząć od ostatniego wpisu i “przesuwać się” do góry.

Copyright by  Mar Maroun Monastery, Annaya.

Prawo do kopiowania zastrzeżone przez Klasztor Zakonu Maronitów Annaya.
Publikujemy za zgodą Przełożonego Klasztoru.
Kategorie: on 10/11/2013 at 19:00  Komentarze (9)  
Tags:

100. Jeszcze inny cud

Święty Szarbel pozwolił żyć mojej żonie dokonując cudu.

4 stycznia, kiedy byłem nieobecny, moja żona robiąc robótkę na drutach nagle doznała ostrego zakrzepu krwi w płucach. Nie chcąc umierać i nie widząc mnie, chwyciła relikwię Ojca Szarbela, błagając go, by pozwolił jej żyć, dopóki nie wrócę do domu. Potem zapadła w śpiączkę, która trwała półtorej godziny. Jeden z moich kolegów lekarzy, z którym się skontaktowano, kiedy przybył zastał ją w stanie śmiertelnym i wszystko co mógł zrobić, to umieścił nieco lekarstwa na jej języku, nie mając odwagi aby kontynuować rozpuszczanie skrzepu,  obawiając się, że będzie to zbyt drastyczne. Kiedy przyjechałem, żona odzyskała przytomność ku zdumieniu mojego kolegi lekarza, tylko jej ręka pozostawała całkiem sparaliżowana.

Ogarnęła mnie ogromna wdzięczność do św. Szarbela, że ten skrzep krwi, zwykle bardzo poważny, nie zostawił trwałych śladów. Ramię i ręka powoli odzyskują swoją naturalną ruchliwość.

Kategorie: on 10/11/2013 at 18:58  Komentarze (1)  

99. Noga krótsza od drugiej wydłużyła się.

Panna Mansour el-Mohair , 24 letnia kobieta,  jedna ze szczęśliwców, którzy otrzymali z hojności Sharbela opowiada tę historię:

Moja prawa noga była 8-10 centymetrów krótsza niż lewa. Ta nieprawidłowość była wynikiem wad wrodzonych, które dotyczyły kości od biodra do kolana. Stan ten powodował u mnie dużo bólu fizycznego i psychicznego.

“Po tym, jak odwiedziłam grób księdza Sharbela, trwałam w modlitwie i ciągle pocierałam moją niedołężną nogę wodą święconą i ziemią zebraną z grobu. Za każdym razem kiedy tak czyniłam słyszałam trzaski w stawie biodrowym, ale ponieważ te praktyki te przynosiły żadnych wyników, moja mama powiedziała : “Irytujesz nas tymi praktykami. Gdyby Bóg chciał cię uleczyć, mógłby zrobić to dawno temu.”

Nie należy tak mówić, odparłam. Dopóki się to nie stanie, moja wiara pozostaje taka sama. Będę uleczona dzięki łasce Boga.

Następnym razem, po tym jak potarłam moje udo, zwykłe trzaski ustąpiły. Zmierzyłam moje nogi i stwierdziłam, że ​​są tej samej długości. I byłam w stanie normalnie chodzić, tak jak wszyscy inni.

Przysięgam na Boga Wszechmogącego, przez Święty Krzyż i Świętą Ewangelię, że to co napisałam, jest prawdą.

14 maja 1950 r. Hosn Mansour el- Moher.

Oto zeznania czterech nie chrześcijan, członków społeczności druzów.
My, niżej podpisani, oświadczamy przed Bogiem, że znaliśmy się z Hosn Moher z naszej wsi Shouaifate. Cierpiała z powodu deformacji nogi. Utykała bardzo mocno, ponieważ jedna z jej nóg była dłuższa niż druga. Po wizycie u grobu sługi Bożego, Ojca Szarbela, zauważyliśmy że szła normalnie, a jej obie nogi były teraz równej długości. Oświadczamy przed Bogiem, że jest to całkowita prawda.

Shafik Azam Assouki
Shafik Hamid Assouki
Nassib Sa’b.

Czwartym świadkiem był ateista druz Emir Malik Arslan, brat ambasadora Libanu w Moskwie.

Ja, niżej podpisany, Emir Malik Arslan , oświadczam, że znałem Hosn Mansour el-Mohair przez długi czas. Bardzo poważne kulała. Po wizycie przy grobie ojca Szarbela, (widziałem ją, bo żyjemy w tej samej miejscowości ) zaczęła chodzi całkiem normalnie. Byłem tym bardzo zaskoczony. I wtedy zacząłem wierzyć w świętość Ojca Szarbela, choć do tego czasu, nigdy nie wierzyłem w żadną religię.

14 maja 1950 Emir Malik Arslan

Kategorie: on 15/09/2013 at 17:51  Dodaj komentarz  

98. Człowiek przywrócony do życia

Człowiek uznany za zmarłego przez czterech lekarzy, został przywrócony do życia przez wstrzyknięcie podskórne świętej wody z grobu księdza Szarbela.

“W dniu 3 lutego, zostałem wezwany w nagłym trybie do łoża szejka Salima el-Hashem. Znalazłem go w stanie krytycznym. Leżał nieprzytomny z siną skórą, nieregularne tętno, ciśnienie krwi mniej niż 6, i ledwie wyczuwalne bicie serca. Zacząłem działać szybko, przy użyciu wszystkich znanych metod. Sheik był człowiekiem, siedemdziesięcioletnim, cierpiących na chorobę wrzodową żołądka, która powodowała częste krwotoki. Jednak tym razem, były to krwawe wymioty, których objętość wynosiła ponad jeden litr. Od mego przyjazdu, w czasie krótszym niż godzinę, chory wymiotował trzy razy, a jego stan szybko się pogarszał. Zadzwoniłem do trzech moich kolegów, dra Shami, dra Antoine Mor’eb i dra Shahid el-Khoury. Próbowaliśmy na każdy znany nam sposób zachować życie chorego, ale w końcu trzeba było stwierdzić, że to bezcelowe. Dr Mor’eb odjechał do Bejrutu, mówiąc, że chory ma przed sobą nie więcej niż półtorej godziny życia. Istotnie, serce chorego przestało bić. Dr Shami stwierdził jego śmierć i wyszedł z pokoju. Chwilę później, moja córka, Linda, weszła do pokoju przynosząc palnik kadzidła, na którym dymiło kadzidło przywiezione z grobu księdza Szarbela. Przystawiła je pod nos zmarłego i położyła relikwię na jego piersi. Następnie Pan Antoine Sakhr dał mu domięśniowo zastrzyk z wody świętego z grobu pustelnika i mężczyzna wrócił do życia! Od tego dnia jego stan poprawiał się stopniowo do czasu, gdzie obecnie cieszy się doskonałym zdrowiem. Z tego powodu ja, niżej podpisany, zaświadczam i stwierdzam, że odzyskanie życia przez Sheik el-Hashem było spowodowane wstawiennictwem sługi Bożego Szarbela Makhlouf. Deklaruję to z czystym sumieniem i z pełną świadomością, że to co powiedziałem, jest prawdą. “

16t lutego 1952r.            Dr. E. Ouaissi

Kategorie: on 01/09/2013 at 15:40  Dodaj komentarz  

97. Zniknięcie garbu u Mountaha Boulos

Oto jeden z  najbardziej znanych przypadków uleczenia za wstawiennictwem św. Szarbela, który w swoim czasie wywołał spore poruszenie w Bejrucie i oczywiście w całym Libanie.

Osobą, którą to spotkało jest Mountaha Boulos, której pozwólmy ,aby opowiedziała sama za siebie. “W 1901 roku, kiedy miałam jeden rok, zachorowałam na dur brzuszny, który pozostawił garb na mojej lewej łopatce. Garb powiększał się z dnia na dzień, z roku na rok. Kiedy 1 maja 1950 roku odwiedziłam klasztor w Annaya, byłam w pewnej odległości od grobu Charbela. Ponieważ tłumy były tak gęste zwróciłam się do Niego tymi słowami “Dobry Ojcze Szarbelu, nie chcę ci przeszkadzać, jak to robią inni. Chcę Tylko odmówić Ojcze nasz i Zdrowaś Mario za moich dwóch osieroconych siostrzeńców, którym potrzebna jest  pomoc. Nie proszę o nic dla siebie, ponieważ mam prawie 50 lat i zbliżam się do końca mojego życia. Jednak proszę, pozwól zachować wzrok abym mogła nadal pracować jako szwaczka.

“Wróciłam do Bejrutu, bez poczucia jakiejkolwiek zmiany. Dnia 15 maja, trzy dni po mojej wizycie śniłam, że jestem w kościele koło mojego domu, z rodziną wokół mnie. Poprosiłam ich aby przyłączyli się do mojej modlitwy. Odpowiedzieli że są bardzo zajęci i nie mogą tego zrobić. Powiedziałam , że będę modlić się sama. Obudziłam się o 4:30 rano i zaczęłam się ubierać. Zaskoczona zauważyłam, że garb, który znajdował się na plecach od tylu lat – zniknął! Krótko przed tym, poprosiłam panią Kaoukab Nasr, która mieszkała ze mną w pokoju, aby potarła moje plecy poświęconym olejem przywiezionym od grobu O. Szarbela. Odpowiedziała, że Msza św. rozpoczyna się za pięć minut i dlatego zrobi to po powrocie z kościoła. Radośnie zawołałam: “Słuchaj, jestem uleczona. Mego garbu nie ma.” Poszłam na Mszę i kiedy wróciłam, pobiegłam do pani Badih Shibli który mieszka w tym samym domu, wołając “Jestem wyleczona.”

“Kiedy miałam pięć lat, byłem leczona przez kilku lekarzy, wszyscy obecnie już nie żyją. Od tego czasu nie konsultowałam się z nikim, wiedząc że będzie to bezużyteczne. Moi sąsiedzi wiedzieli o mojej deformacji. W szczególności Ojciec Emile Mubarak, kapłan Kościoła św Marona i siostra Julie Mourany, którzy widywali mnie prawie codziennie. To jest prawda i tylko prawda. Przysięgam w imię Boga Wszechmogącego, Święty Krzyż i Ewangelię.”
17 maja 1950 Mountaha Daher Boulos

Dokładność tej historii jest potwierdzone przez wiele szacownych osób; wśród nich są następujące.

Ja, niżej podpisany, dr Philippe Chedid, zaświadczam Mountaha Daher Boulos z Bekassin, miała bardzo wyraźny garb, wklęsłą klatkę piersiową i ramiona zdeformowane. Badałem ją niedawno i znalazłem 95% poprawę zniekształceń, z powrotem do niemal normalnego wyglądu.
Beirut, 20 maja 1950; podpisany: Philippe Chedid, lekarz z Creche Saint-Vincent de Paul.

Ja, niżej podpisany, Emile Mubarak, kapłan kościoła św Marona w Bejrucie, oświadczam, że znam Panią Mountaha Boulos ponieważ ona mieszka w mojej parafii. Byłem przyzwyczajony do jej garba na plecach, gdy nagle, jednego dnia, pojawiła się bez niego. Jej sylwetka stała się zupełnie normalna. Kobieta jest znana z pobożności i gorliwości religijnej. Potwierdzam to zdarzenie osobiście, i mogę uczciwie powiedzieć, że jest to cała prawda.
20 maj 1950r.  Ojciec Emil Mubarak

Kategorie: on 18/08/2013 at 19:13  Dodaj komentarz  

96. Oświadczenie doktora Riachi

Ja, niżej podpisany dr John Riashi, lekarz gminy Jdaidet Bourj-Hammoud, oświadczam że znam pana Wakim AQL z Jdaidet ponieważ leczyłem zarówno jego jak i jego rodzinę. Dwadzieścia lat temu, na skutek wypadku motocyklowego nastąpiło przemieszczenie części lewej nogi, a tym samym cały noga usztywniła się i stała się krótsza się o 6 cm od prawej nogi. Po powrocie z wizyty u grobu sługi Bożego Sharbela, zbadałem pacjenta i stwierdziłem, że jest w stanie normalnie chodzić a jego obie nogi są tej samej długości. Jestem przekonany, że wyleczenie to wynika z nadprzyrodzonej mocy, biorąc pod uwagę szybkość wyleczenia ze stanu beznadziejnego w jakim się pacjent znajdował.

Przysięgam za ścisłości tego oświadczenia. Dr John Riashi.

Kategorie: on 16/06/2013 at 08:26  Komentarze (1)  

95. Uzdrowienie Aql Wakim

Nadszedł czas, aby przywołać świadectwo uzdrowienia, którego świadkiem był Minister Emil Lahoud i które spowodowało jego nawrócenie.

“Ja, niżej podpisany, pochodzący z Jdaidet-el-Matn, oświadczam, że w 1939 roku, podczas jazdy na motocyklu, miałem wypadek (w miejscu zwanym Jourat-el-Zeitoun), który spowodował obrażenia głowy, złamanie kolana i podwójne złamanie prawej nogi. Z miejsca wypadku zostałem zabrany do kliniki doktora Toutounji, a następnie do Szpitala Amerykańskiego w Bejrucie, gdzie byłem leczony przez dr Sami Haddad. Spędziłem tam około trzy miesiące, po czym wróciłem do domu z nadzieją odzyskania pełnej sprawności mojej nogi. Jednak pozostała sztywna i nie byłem w stanie chodzić lub porusza nią od biodra do pięty. Stawałem się coraz bardziej zniechęcony i postanowiłem skonsultować się z “Arabskimi lekarzami” którzy, chociaż samoucy, mieli wiedzę o kościach i o tym jak je ustawiać. Byłem leczony przez Mansour Sa’b z Rmaile i Elias Arbid z Mousaitbe. Stan mojego kolana lekko się poprawił. Wróciłem do dr Haddad, który po zbadaniu rentgenowskim kolana powiedział: “Nie ma nadziei, że będzie lepiej.”

Wróciłem do arabskiej medycyny oddając się w ręce Simman Haklani z Jbeil i Khalil Adaimi z Shiah, ale bez sukcesu. Od tego czasu chodziłem ze sztywną nogą, która poza swoją niesprawnością, stała się o 6 cm krótsza od drugiej.

Kiedy usłyszałem o cudach za przyczyną ojca Szarbela, udałem się z pełną nadzieją i wiarą do Annaya wraz z matką, bratem i wujem. Było to 4 maja, 1950 r. Zawiózł nas tam kierowca – George Helou. Dotarliśmy do klasztoru w południe. Poszedłem do pomieszczenia, w którym znajdował się grób ks. Szarbela i zacząłem modlić się ze wszystkich sił. Mama położyła swoją rękę na grobie, a potem potarła dłonią po moich niedołężnych nogach. Byłem tam jeszcze przez około pół godziny. Po tym czasie wszedł zakonnik, intonując hymn ku czci Matki Boskiej. W tym momencie poczułem wspaniały powrót sił do mojej nogi, i byłem w stanie unieś ją dość łatwo.

Kiedy zakonnik przechodził trzymając przed sobą obraz Matki Boskiej, ja wstałem i ukląkłem na mojej chorej nodze. Czułem siłę przesuwającą się w górnej połowie mojej nogi ku biodrze. Noga ta nie była w stanie poruszać się w ciągu ostatnich dziesięciu lat! Moje ręce, które zostały umieszczone na grobie czuły jakiś “prąd elektryczny”. Od tej chwili byłem w stanie chodzić i skakać jak każdy inny, bez jakiegokolwiek zmęczenia. Moje nogi są teraz jednakowej długości.”

10 maja 1950.

Kategorie: on 30/05/2013 at 20:16  Dodaj komentarz  

94. Muzułumanin cudownie uzdrowiony

Raport dr Farhata, lekarza z oddziału więziennego szpitala chorób zakaźnych:
“Więzień, Mohammed Ali Mourouwe, był moim pacjentem od jedenastu miesięcy. Cierpiał na przewlekłe zapalenie stawów i chorobę wrzodową żołądka. Z tego powodu został przyjęty do szpitala więziennego na leczenie dnia 1 grudnia 1949 r. W pierwszym tygodniu lutego 1950 roku zaczął stopniowo tracić zdolność widzenia w lewym oku i wkrótce nie był w stanie odróżniać obiektów, nawet na krótkie odległości. Prosił, aby skonsultować się ze specjalistą, więc zadzwoniłem do doktora Alberta Zbouni, okulisty z Hotel Dieu (szpital Uniwersytetu św. Józefa w Bejrucie – tłum.). Badanie odbyło się 14 lutego 1950 r. Specjalista stwierdził, że więzień stracił około 80% widzenia w lewym oku i cierpi na atrofię siatkówki. Ze względu na wiek pacjenta, uznano że nie ma nadziei jakiejkolwiek poprawy stanu zdrowia.

“Od tego dnia, ten człowiek nie była leczony w ogóle. Nadal sprawowałem nad nim nadzór i zorientowałem się, że jego stan się ustabilizował. 11 maja więzień przemył oczy, ręce i nogi wodą święconą przywiezioną z Annaya. Zbadałem go tego samego dnia i zauważyłem, że chore oko było czerwone i pełne łez. Następnego dnia, podczas mojej wizyty w szpitalu, Mahomet przyszedł do mnie.

“Jestem wyleczony”, powiedział: “Moje oko jest dobre i widzę normalnie”. Kiedy go zbadałem, odkryłem że rzeczywiście mógł rozróżniać obiekty szybko i prawidłowo. Kiedy wyciągnąłem gazetę, on natychmiast zaczął głośno czytać zarówno duże i małe pismo bez trudności. Potem powiedział: “Popatrzcie na moje ręce i nogi “. Opuchlizna zniknęła całkowicie. Był w stanie zginać palce bardzo łatwo. Zapytałem Dr Alberta Zbouni co sądzi o tym. Po zbadaniu więźnia oświadczył, że zanik siatkówki u tego człowieka ustąpił całkowicie. Przysięgam, że to jest prawdą, całą prawdą i tylko prawdą. “
Dr Joseph Farhat.

Kilka miesięcy temu, w szpitalu chorób zakaźnych, na wniosek lekarza więziennego, badałem pacjenta Mohammeda Mourouwe i stwierdziłem, że cierpi na zanik siatkówki w lewym oku. Nie widział praktycznie nic tym okiem, a jego stan dawał niewielką nadziję na jakąkolwiek poprawę. On obawiał się nawet o swoje prawe oko.

W dniu 17 maja 1950 roku zostałem wezwany do ponownego zbadania samego więźnia. Stwierdziłem, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, że zanik siatkówki był w regresji, źrenica odzyskała swój kolor, a mężczyzna odzyskał wzrok do tego stopnia, że mógł rozróżnić i policzyć palce w odległości około 4 1/2 metra!

Z medycznego punktu widzenia, wiemy że proces zaniku siatkówki, po pojawieniu się i trwający przez kilka miesięcy, nie odwraca się .
W dobrej wierze i niezależnie od celu może jakiemu to zaświadczenie ma służyć, składam ten certyfikat .
Bejrut, 23 maja 1950.  Dr Albert Zbouni

A oto oświadczenie dyrektora szpitala:
Mohammed Ali Mourouwe, więzień hospitalizowany w tym zakładzie przez okres około pięciu miesięcy tracił widzenie w lewym oku od 24 lutego 1950. Dr Zbouni, wezwany w celu zbadania więźnia, rozpoznał w 80% atrofię siatkówki. Więzień cierpiał ponadto z powodu obrzęku stawów. W dniu 8 maja, na prośbę więźnia, pojechałem odwiedzić grób ojca Charbela prosić o wstawiennictwo w jego imieniu. Przywiozłem trochę święconej wody. Tej samej nocy, człowiek ten umieścił kilka kropel wody na oku, po czym odzyskał wzrok. Umył dotknięte chorobą kończyny w wodzie, a następnego dnia był pozbył się bólu i obrzęk zniknął.
Zgodnie z moim sumieniem, przysięgam że jest to prawda.
Antoine Joseph – dyrektor szpitala chorób zakaźnych.

Kategorie: on 19/05/2013 at 20:00  Dodaj komentarz  

93. Słynne uzdrowienie Iskandara Oubeid

Uzdrowienie Iskandara Oubaid, ze względu na jego znaczenie stanowiło drugi cud, który “trzymano” w rezerwie w celu wsparcia procesu beatyfikacyjnego ks. Szarbela. Pierwszym jest opisane wcześniej uzdrowienie siostry Marie.

Iskandar był kowalem z Baabdat. Stracił wzrok po urazie oka. Dr T. Salhab oświadczył, że źrenica została zniszczona. We Francuskim Szpitalu Najświętszego Serca, w Bejrucie, dr Nakarier zalecił pacjentowi powrót do domu, i odpoczynek w łóżku przez siedem dni. Po tym czasie badanie przeprowadzono ponownie, ale nie było żadnej poprawy. Dr Salhab zalecił dodatkowe dwa tygodnie odpoczynku, ale to nie przyniosło zmian w stanie oczu pacjenta. Lekarze Salhab i Nakarier następnie zalecili operację usunięcia oka w celu zapobieżenia infekcji, która zagrażała drugiemu oku. W oczekiwaniu na ostateczną decyzję, co do tego, czy zastosować tak drastyczny środek, dr Salhab i jego pacjent konsultowali się u innych wybitnych okulistów w Bejrucie, wśród nich u dr Salibi dr Abella i dr Oliviera. Diagnoza była jednomyślna; oko powinno być usunięte. Iskandar, porzucając wszelką nadzieję na wyleczenie, pogodził się ze spędzeniem reszty życia będąc ślepym na jedno oko. W takim stanie pozostał przez następne trzynaście lat, aż do 1950, roku wielkich uzdrowień w Annaya.

Wtedy przyjaciele poradzili mu, aby odwiedzić grób ojca Szarbela. Iskandar odpowiedział: “Udam się tam, ale dopiero kiedy otrzymam jakiś znak.” Minęło kilka miesięcy, w czasie których upośledzony człowiek nigdy nie przestał się modlić i codziennie przyjmować Komunii świętej. Pewnej nocy we śnie zobaczył mnicha, który mówił do niego: “Idź do klasztoru, a będziesz wyleczony”. Iskandar zdecydował sie natychmiast. To było we wtorek. Spędził noc na modlitwie i czuwaniu w pobliżu grobu pustelnika. Następnego dnia uczestniczył we Mszy świętej, Komunii, i wrócił do domu.

Po powrocie zaczął odczuwać ból w niewidzącym oku. Ból, który nasilił się w ciągu następnych dwu dni do tortur. Do przyjaciół, którzy przybyli do niego, powtarzył z ufnością, “Będę dobrze, jeśli Bóg pozwoli, przez ten ból, który uważam za znak.”

Ból znowu nasilił sie jeszcze bardziej i rodzina błagała go aby udał się do lekarza. Iskandar odmówił, mówiąc: “od teraz, Szarbel jest moim jedynym lekarzem” i zaczął płakać jak dziecko.

Dopiero około godziny czwartej rano, w końcu zasnął. Śniło mu sie, że został przeniesiony do drzwi klasztoru św. Mojżesza, który należał do tego samego zakonu co św. Szarbel i otrzymał zadanie rozładunku ciężarówki. Wydawało mu się, że kierowca włożył żelazny drut do jego oka, a następnie wyciągnął je i rzucił na ziemię. Krzyknął w strasznym bólu, “Och, wyrwałeś mi oko, Michale!” Nagle się obudził. Jego żona była przerażona, widząc go w takim stanie. “Dlaczego tak płaczesz?” zapytała.

“To nic,” odpowiedział, “okryj mnie, jest mi tak zimno!”

Zasnął ponownie, tym razem śnił, że stoi przed tym samym klasztorem. Mnich, który się pojawił zapytał, co go trapi. “Moje oczy są tak obolałe,” odpowiedział Iskandar.

“Czy długo tu jesteś?” wypytywał mnich. “Od rana,” odpowiedział Iskandar.
“Dlaczego nie powiadomiłeś nas? Moglibyśmy przyjść wcześniej, aby cię leczyć”, po tych słowach mnich odszedł aby powrócić po kilku minutach. Potem powiedział: “Mam zamiar wsypać ten proszek do oka. To będzie bardzo bolesne i twoje oko będzie pęcznieć. Nie bój się, bo to będzie je leczyć.” Sypnął proszkiem w oko Iskandara i zniknął. Iskandar potem zobaczyłem nazwisko ojca Szarbela wypisane na asfalcie w pobliżu kościoła. Wydał głośny okrzyk i obudził się. Zapytał żonę, czy jego oko jest opuchnięte. “Jest spuchnięte” odparła zdziwiona , “i to bardzo!”

W tym właśnie momencie godna podziwu scena miała miejsce. Radośnie, Iskandar powiedział do swojej żony: “Przynieś mi obraz księdza Szarbela.” Zakrył zdrowe oko chusteczką i patrząc na zdjęcie okiem uszkodzonym, uczynił znak krzyża i zawołał: “Widzę go, jestem zdrowy!”

Przybiegli sąsiedzi. Zgodnie, podniosłym głosem Iskandar z nimi chwalił Boga i dziękował za Jego dobroć.

Dr Salhab został wezwany i mógł jedynie potwierdzić odzyskanie wzroku. Okresowo badał on Iskandara przy kolejnych okazjach i konsultowali inni specjaliści. Ci lekarze podjęli badania tego zjawiska i wszyscy jednogłośnie stwierdzili: “Iskandar, który trzynaście lat temu stracił widzenie w jednym oku, teraz widzi normalnie obu oczyma. Źrenica, która nie pozwalała na przechodzenie światła, jest teraz całkowicie zdrowa. “

Zostało zarządzone badanie kanoniczne, które potwierdziło cud. Cała wieś z Baabdat zeznała, że Iskandar, kowal z zawodu, był ślepy na jedno oko, i że odzyskał wzrok przez wstawiennictwo o. Szarbela.

Kategorie: on 19/05/2013 at 19:30  Komentarze (2)  

89. Świadectwo Siostry Marie Abel

Pochodzę z miejscowości Hammana. Dołączyłam do Zgromadzenia Dwóch Serc Świętych w Bickfaya w wieku 16 lat, 8 września 1929. Zawsze cieszyłam się dobrym zdrowiem, ale w roku 1936 zaczęłam cierpieć na bóle w jamie brzusznej i w ogóle nie mogłam znieść żadnego jedzenia. Doktorzy nie byli w stanie zaoferować mi żadnej pomocy. Ich zabiegi nie przyniosły mi żadnej ulgi, a przez kilka miesięcy, nieustająco wymiotowałam.

Latem 1936 roku mój stan się znacznie pogorszył. Byłam leczona w Hammana przez egipskiego doktora Marjela specjalizującego się w dolegliwościach jamy brzusznej który zdiagnozował wrzód i skierował na zdjęcie rentgenowskie dla potwierdzenia diagnozy. Leki zostały przepisane, ale nie pomogły. Udałam do dr Eliasa Ba’aklini, znanego chirurga, który oczyścił żołądek kilka razy za pomocą sondy, ale to też nie przyniosło ulgi. Wreszcie przeprowadzono operację trwającą kilka godzin, która ujawniła duży wrzód. Wątroba, drogi żółciowe i jedna nerka już nie funkcjonowały normalnie.

Po operacji pozostawiono otwarte nacięcie dla drenażu i leczenia wrzodu. Gdy rana zagoiła się, nudności wróciły, i mój stan nagle się pogorszył. Doktorzy spotkali się na konsylium i została zalecona nowa operacja. Była ona przeprowadzona z katastrofalnym skutkiem. Powierzchnia czynna moich jelit i żołądka została bardzo zmniejszony z powodu wystąpienis wielkich polipów. Okazało się, że można usunąć tylko niewielką część tego bez narażania mego życia. Co więcej, przewód żółciowy wydzielał płyn co było przyczyną nieustających nudności.

W ciągu kolejnych czternastu lat, cierpiałam coraz bardziej. Podczas pierwszych czterech, byłam w stanie chodzić w granicach klasztoru, ale jadłam bardzo mało i wymiotowałam praktycznie po każdym posiłku. Coraz bardziej słabłam i doświadczałam bólu każdej części mego ciała.

W 1942 roku, kiedy od dwóch lat byłam mniej lub bardziej przykuta do łóżka , pojawiły się nowe objawy, a prawa ręka została sparaliżowana. Byłam w stanie poruszać się tylko przy pomocy laski. Aby dotrzeć do kościoła, oddalonego zaledwie kilka metrów, gdzie udawałam się na Mszę, musiałam być wspierana przez inne siostry. Ponadto, ze względu na stan zdrowia, moje zęby zaczęły wypadać. Uważano za mało prawdopodobne abym mogła żyć dłużej; udzielono mi ostatniego namaszczenia. Wtedy usłyszałam o Ojcu Szarbelu i błagałam go, by wstawił się za mną.

Pozwól mi prosiłam go jeśli chcesz wyleczyć mnie, pozwól mi cię zobaczyć cię we śnie. Tej samej nocy ujrzałam go! Jego ręce były wyciągnięte, tak jak jest on przedstawiany na cudownym obrazie, a nie na innym obrazie, któryś ktoś dał mi. Sen przebiegał w następujący sposób: byłam w małej kaplicy na kolanach, modląc się. Nagle w wąskim jasnym świetle zobaczyłem Ojca Szarbela, który też klęczał, błogosławiąc mnie wyciągniętym ramionami.

To był znak z nieba. Wkrótce potem, we wtorek 2 lipca 1950r. o 09:40, wyjechałam z Bikfaya do klasztoru Annaya, w towarzystwie siostry Isabelle Ghourayeb – przełożonej klasztoru w Jbeil, siostry Bernadette Nafah, z klasztoru w Bikfaya i Siostry Marie Mathilde Zambaca. Do samochodu zostałam wniesiona na krześle. Była to wyczerpująca dla mnie podróż. Kiedy przyjechałam, zaniesiono mnie do grobu pobożnego pustelnika. Wielu chorych już tam było. Podniesiono mnie z krzesła tak, że mogłam dotknąć kamienia i pocałować go. W chwili, gdy dotknęłam ustami kamienia, czułam, że po plecach przeszedł mi prąd! Zabrano mnie na odpoczynek na łóżko w małym pokoju. Potem wraz z innymi inwalidami udałam się aby modlić się przy starej trumnie, w której złożony był Szarbel. Po tym, kiedy skończyłam, kolejny raz byłam przeniesiona do małego pokoju.

Tego wieczora, poprosiłem siostrę Isabelle o pozwolenie na spędzenie nocy przy grobie. Siostra odpowiedziała: Jest tylu chorych; nie będziesz w stanie tam zasnąć. Możemy zostać jeszcze jeden dzień. 

Następnego dnia rano, zostałam ponownie przeniesiona do kaplicy, w której brałem udział w trzech mszach przy grobie. Modliłam się i przyjęłam Komunię św. Kiedy żarliwie recytowałam modlitwę za chorych, mój wzrok padł na miejsce, gdzie imię “Charbel” zostało wyryte na grobie. Zauważyłam, że było ono pokryte błyszczącymi kroplami potu! Nie dowierzając własnym oczom i chcąc się upewnić, że to co widziałam było prawdziwe, oparłam się mocno jedną stroną ciała o krzesło, drugą o ścianę. Nie może być żadnej pomyłki. To była prawda. Wyjęłam chusteczkę i powiedziałam sobie: Te krople cieczy są darem od Ojca Szarbela. Uniosłam się, wytarłam je chusteczką i natychmiast zaczęłam wcierać na bolące miejsca na moim ciele. Jak tylko to zrobiłam, bez zastanowienia wstałam i ruszyłam przed siebie. Dzwony zaczęły bić z okazji uzdrowienia i dla uwielbienia Boga. Oniemiały tłum wychodził za mną za mną z kaplicy, chwaląc Boga i dziwiąc się mojemu uzdrowieniu.

Wśród świadków tego wydarzenia było pięciu jezuitów, współpracujących z naszym zgromadzeniem: ojcowie Capello i Koniski, rektor Uniwersytetu Świętego Józefa w Bejrucie, ojciec Agia, a także Bracia Mahir i Philippe. Ojciec Agia szczegółowo opowiedział o mojej chorobie ze stopni ołtarza, dziękując Bogu za cudowne lekarstwo, jednocześnie zachęcając wiernych, by zachowali ufność w Bogu.

Jak podałam w raporcie dla doktora Farhat z Publicznej Służby Zdrowia, moje uzdrowienie miało miejsce w środę, 12 lipca, o godzinie 9:40, dokładnie dwadzieścia cztery godziny od wyjazdu z Bikfaya. Tego wieczoru poszłam na piechotę do pustelni, aby spędzić noc i zjeść posiłek w tym samym miejscu, w którym Ojciec Szarbel spędził te wszystkie lata.

Kiedy obudziłam się rano, usłyszałam okrzyk: Chcę stać się chrześcijaninem! wołał do mnie pewien Egipcjanin: Dałaś mi wiarę. Przybyłem tutaj, aby szukać lekarstwa dla mojej głuchoty. Bóg dał mi duchowe światło. Zostałem całkowicie wyleczony!

 

Oświadczenie lekarskie (1)

Ja niżej podpisany, Dr Ibrahim Abi Haidar z Hammana, oświadczam, że Siostra Marie Abel, z Zakonu Najświętszych Serc od 1936r. chorowała na owrzodzenie odźwiernika co skutkowało niemożnością utrzymania przyjmowanego jedzenia. Przeszła dwie operacje, które przynosiły tylko chwilową poprawę zdrowia.
W 1944r. odwiedziłem ją w zakonie Jezuitów (Zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusa – tłum.) w Bikfaya, Zastałem ją obłożnie chorą, niezdolną do wstawania, w stanie krytycznym. Oceniłem jej chorobę jako nieuleczalną.
Jej nieoczekiwane uzdrowienie po odwiedzeniu grobu św. Szarbela, pustelnika, oceniam jako cudowne, nadnaturalne zdarzenie, którego nie da się wytłumaczyć w ludzki sposób.Pochodzi ono od Boga, którego pobożną służebnicą jest Siostra Marie Abel. Uroczyście przysięgam na mój honor, że to oświadczenie jest prawdą, samą prawdą i tylko prawdą.
22 lipca, 1950r. Podpisał Dr. Ibrahim Abi-Haidar

Oświadczenie lekarskie (2)

Ja niżej podpisany, Dr. Albert Farhat z Hammana, biegły Sądu Apelacyjnego w Bejrucie, poświadczam, że Siostra Marie Abel jest członkiem mojej rodziny w Hammana. Cierpiąc od dwunastu lat z powodu choroby, obejmowana była postępującym paraliżem i nie była w stanie wstać z łóżka. Lekarze zapewnili mnie, że choroba jest nieuleczalna. Po odwiedzeniu grobu Ojca Szarbela powróciła całkowicie do zdrowia. Zaczęła chodzić i jeść normalnie.
iedy wróciła do rodziny w Hammana,wiele osób przybyło do domu aby ujrzeć ten cud na własne oczy. Ona chętnie opowiadała o tym co się stało.
Na dowód czego składam powyższe świadectwo.
Podpisano 19 lipca 1950r. w Hammana, Dr. A. Farhat.

Kategorie: on 05/05/2013 at 08:54  Dodaj komentarz  

88. Uzdrowienie Marie Zouain

W obecności Kościelnej Komisji, zwołanej na 10 sierpnia 1926, Marie Zouain z miejscowości Yahshoush, pod przysięgą złożyła oświadczenie, z którego przytaczamy następujące szczegóły. Po urodzeniu pierwszego dziecka, Marie zachorowała na reumatyzm. Choroba stała się tak poważna, że nie była w stanie poruszać zarówno rękami jak i nogami. Ktoś musiał trzymać dziecko obok niej, aby mogła je karmić.

Pewnego dnia zdarzyło się że była sama z dzieckiem, gdy przez przypadek ono spadło do paleniska, w którym płonął ogień. Przerażona zadzwoniła po pomoc, ale nikt nie był na tyle blisko, aby usłyszeć. Podciągając się jak mogła do paleniska, chwyciła ubranie dziecka w zęby i wyciągnęła go z płomieni. Żaden lekarz był w stanie złagodzić jej cierpienia, więc stała się przedmiotem napadów, depresji i stałego płaczu.

Tak się złożyło na skutek dziwnych powiązań, że ​​muzułmańska kobieta, która mieszkała w sąsiedztwie Annaya usłyszała o “nowym świętym” zwanym Szarbelem, który uzdrawia chorych. Przekazała tę nowinę Marie z następującą radą: “Idź odwiedzić jego grób i będzie ci lepiej.”

W tym samym czasie, mnich z Annaya, Ojciec Roukoz Al-Mishmishani prowadził jakieś zajęcia z filozofii w Yahshoush. Marie poprosił go, aby przyszedł do niej i po zasięgnięciu jego rady, postanowiła udać się do grobu Szarbela. Wniesiono ją bezpośrednio do oratorium, gdzie było wystawione ciało Szarbela i tam zaczęła się modlić, cały czas płacząc i prosząc aby Szarbel ją wyleczył. Nie chciała opuścić tego miejsca, dopóki nie uzyska tego po co przybyła. Gdy poczuła  że ramiona stają się coraz silniejsze, tym usilniej przedkładała błagania. Po pewnym czasie była w stanie poruszać rękami, a potem wstała! Jej nogi również odzyskały siły. Wkrótce mogła iść o własnych siłach, jak nie robiła tego od lat, całkowicie wyleczona.

Szesnaście innych takich zdarzeń zostało zarejestrowanych w tamtym roku, każde bardziej fascynujące niż poprzednie. Ale przejdźmy do uderzających uzdrowień, które miały miejsce w 1950 roku. Począwszy od zadziwiającego uleczenia Siostry Marie Abel ze zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi.

Kategorie: on 28/04/2013 at 15:36  Dodaj komentarz  

87. Twarzą w twarz z cudami w Annaya

Wielu ludzi w naszych czasach powiada: “Cuda nie zdarzają się już.” Co trzeba zrobić, aby przekonać tych wątpiących? Kiedy patrzymy na Annaya, nie wspominając o Lourdes, Fatimie i setkach innych miejsc, czyż nie widzimy Jezusa Chrystusa okazującego nam Swoją dobroć raz po raz? Spróbujmy obiektywnie przestudiować zdarzenia z Annaya, aby odkryć, co dokładnie wydarzyło się tam. Należy stwierdzić na wstępie, że te wydarzenia spowodowały ogromne zdumienie. Wybierzmy losowo kilka świadectw, bez jakichkolwiek  prób wyjaśniania ich. Po prostu opowiem te historie. Później, po rozważeniu faktów, czytelnik sam dokona osądu.

Kościół wypowie się o nich w swoim czasie.

Jak już wcześniej powiedziano, z Annaya już wychodziły jakieś wiadomości jeszcze za życia Szarbela. Ludzie wyczuwali obecność Boga w osobie człowieka, który swoim sposobem życia nie okazywał kim był: światłem wybranym przez Pana, aby poprowadzić wszystkich ludzi. Działając na polecenie przełożonego generalnego, ks Ignacego Dagher, mnisi z Annaya zaczęli prowadzić ciągłe zapisy poczynając od 2 listopada 1926 o wszystkich cudach przypisywanych wstawiennictwu o. Szarbela, o których dowiedzieli się albo na piśmie lub ustnie.

Wiele z licznych cudów było udziałem nie tylko chrześcijan, ale także niechrześcijan z Zachodu, jak i ze Wschodu.

Nie wszystkie z tych przypadków są w jakikolwiek sposób “cudami”, jednak są godne wzmianki. Nie jest naprawdę bardzo ważnym czy rejestry Annaya zawierają dwa tysiące cudów czy tylko dwa. Wystarczy przytoczyć czyjąś modlitwę z Annaya. “Szukałem Boga w Jego Kościele moją ogołoconą wiarą, a nie w liczbie cudów uczynionych przez Niego lub w dopingu histerycznego tłumu.”

Musimy być jednak bardzo ostrożni, aby odróżnić prawdę od fałszu i nie poddawać się się nadczynności wyobraźni, ograniczając się do tego, co jest autentyczną interwencją Boga. Niektórzy mogą koloryzować wydarzenia. Lepiej niech fakty mówią same za siebie, przedstawiając informacje z pierwszej ręki od osób, które osobiście otrzymały łaskę poprzez Szarbela, lub które były świadkami takich wydarzeń. Oto kilka historycznych zdarzeń, które przytoczymy w kolejności chronologicznej.

Kategorie: on 21/04/2013 at 17:34  Dodaj komentarz  

86. Przypominał Go w życiu

Kulminacją przesłania Ewangelii jak i całego chrześcijaństwa, jest szczególna ofiara z odkupieńczej miłości. Ofiara ta również należy do Kościoła, żywego ciała Chrystusa. Kościół uczestniczy w tajemnicy Boskiego Zbawiciela przez wszystkich członków. Każdy z nas jest zaproszony do podjęcia krzyża, i pójścia po zakrwawionych śladach Mistrza. Jeśli my ograniczamy się do zaledwie Narodzenia, Góry Tabor lub Ostatniej Wieczerzy, to święci idą za Nim na Kalwarię. Każdy z nich, w zależności od jego powołania i zainspirowania go przez Boga podejmuje obecnie jakiś aspekt życia Chrystusa: jeden będzie naśladować jego dzieciństwo, inny Jego ubóstwo, ktoś jego cichą, ukrytą młodość; a jeszcze inny jego misję apostolską.

Ojciec Szarbel został wezwany do naśladowania Mistrza w ciszy i poświęceniu. Istnieje wiele podobieństw które można znaleźć w ich życiu.

Podobnie jak Jezus, Szarbel urodził się w skromnej wiosce u ubogich, cnotliwych rodziców .

Podobnie jak Jezus, wzrastał pod opieką przybranego ojca, wuja Taniosa.

Podobnie jak Jezus, żył z owoców swojej pracy.

Podobnie jak Jezus, odszedł na pustynię (pustelnię), aby pościć i być kuszonym.

Podobnie jak Jezus, niósł swój krzyż, trudności, pokusy i ofiary, które stawały na drodze powołania.

Podobnie jak Jezus, on poświęcił się w Eucharystii, którą ofiarował Bogu Ojcu.

Podobnie jak Jezus, upadł kilka razy w drodze na Kalwarię.

Podobnie jak Jezus odmówił orzeźwiającego płynu, on odmówił posiłku który zaproponowali mu przyjaciele.

Podobnie jak Jezusowi na Kalwarii, towarzyszył mu jeden przyjaciel i kilka pobożnych kobiet.

Podobnie jak Jezusa, zniesiono go z Kalwarii, i pochowano bez trumny.

Podobnie jak Jezus, on ujrzał jak słowa proroka stają się prawdziwe w jego przypadku: “ciało moje spoczywać będzie bezpiecznie, … bo nie pozostawisz mojej duszy w Szeolu
i nie dozwolisz, by wierny Tobie zaznał grobu.”. (Ps XV 16).

Jak grób Jezusa, jego grób stał się świętą ziemią, przez tajemniczy płomień świecący w cudowny sposób.

Podobnie jak  z boku Jezusa płynął życiodajny płyn, niewytłumaczalny krwawy płyn potu sączył się z ciała Szarbela.

Podobnie jak Jezus i przez Niego, Szarbel uzdrawiał chorych. Wielka rzesza wierzących wszystkich wyznań przybywała do “słynnego grobowca” – miejsca pochówku. I gdybyśmy mieli zapytać Szarbela o sekret jego podobieństwa do Chrystusa, on odpowie: “Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie.” (Rz VI, 5) .

Wreszcie, jeśli poprosilibyśmy Szarbela aby pomógł nam zrozumieć zagadkę tego związku, on odłamał by cząstkę Hostii i upuścił do kielicha z tymi słowami:

“Ojcze, Ty zespoliłeś Swoją Boskość z naszym człowieczeństwem. Nasze człowieczeństwo ze Swoim Bóstwem. Twoje życie z naszą śmiercią. Naszą śmierć ze Swoim życiem. Cokolwiek należy do nas, Ty przyjąłeś na Siebie a dałeś nam to, co jest Twoje na zbawienie naszego życia i naszej duszy. Bądź uwielbiony na wieki wieków! (Msza według liturgii maronickiej).

Kategorie: on 10/03/2013 at 09:59  Dodaj komentarz  

85. Przypominał Go w śmierci – zjednoczony w życiu, zjednoczony w śmierci

Świadkowie zeznali, że tylko kilka pobożnych kobiet, było obecnych na tej ostatniej Mszy św., stojąc za kratą w drzwiach kaplicy, spoza której mogły uczestniczyć w Najświętszej Ofierze. Ojciec Makarios, długoletni towarzysz Ojca Szarbela, był tam również obecny. Przy śmierci byli księża: Makarios, Michael Abi-Ramia, pewien ksiądz z Ehmej i brat zakonny Jawwad.

Ojciec Abi-Ramia tak opisał to wydarzenie:
“To ja, niegodny sługa piszący te słowa, udzieliłem mu ostatniego rozgrzeszenia. Ojca Makariosa który ronił gorzkie łzy, na myśl o stracie przyjaciela nagle ogarnęła taka rozpacz, że usunął się z dala od nas, i ze wzruszenia zemdlał. “

A więc niemal wszyscy współbracia ojca Charbela byli nieobecni podczas jego agonii i śmierci. Zimno było tak przenikliwe, z ciężkim śniegiem i gryzącym wiatrem, że nikt nie odważył się opuścić mieszkania. Pewne wydarzenia nawet Przełożonemu klasztoru, ojcu Mishmishani, uniemożliwiły znalezienie się przy posłaniu umierającego pustelnika. Tego samego dnia, zmarł Patriarcha Maronitów John XII Peter El Hajj (Youhanna Boutros El Hajj) i Przełożony klasztoru raczej podjął ciążący obowiązek współprzygotowania pogrzebu niż bezradne siedzenie przy umierającym pustelniku. Śmierć o. Szarbela pozostawała nieogłoszona, aż do powrotu O. Mishmishani do klasztoru.

W końcu kilku braci przebiło się przez zaspy z klasztoru do pustelni. Przenieśli oni ciało zmarłego do kaplicy eremu. Gdy klęczeli w dreszczach aby modlić się obok zmarłego, niejeden zmrożony do kości, zadawał sobie pytanie:

“Jakiż mróz jest w tej kaplicy! Nie mogę wytrzymać już ani chwili dłużej. Jak to możliwe że ten kapłan przeżył tutaj przez 23 lata na kolanach, przez wiele godzin nieruchomo jak posąg? Teraz na pewno będzie szczęśliwy, bez wątpliwości otrzymał już swoją nagrodę od Boga. “

Teraz musieli zabrać zwłoki na dół do klasztoru, ale nie było nikogo do pomocy, nie było telefonu, nie było drogi, nic tylko zimny, cichy śnieg. A jednak wiadomość o śmierci Ojca rozeszła się szybko i wkrótce wiele chętnych rąk były gotowych do niesienia pomocy temu Bożemu Człowiekowi, w ostatnim, pobożnym geście podziękowania.

Kategorie: on 10/03/2013 at 09:58  Dodaj komentarz  

84. Ostatnia Msza święta

Odprawiała się ostatnia Msza Święta Pustelnika. To było 16 grudnia 1898 roku, o 11 przed południem. Zakonnik był na kolanach w zimnej kaplicy od kilku godzin i z wielkim trudem, zmagał się ze swoimi stopami, na wpół zmrożonymi w lodowatym sanktuarium. Chłodny wiatr jęcząc wiał wokół pustelni. Kości marzły od powietrza wpadającego pod drzwiami i spod ram okiennych. Całe ciało pod jego podartą sutanną było wstrząsane dreszczami. Całkowicie pochłonięty modlitwą, rozpoczął zakładanie ornatu.

Zbliżył się do ołtarza, tak jak Chrystus udał się na Kalwarię. Jego myśli i dusza, wszystko skupiło się na jednej tylko myśli: odkupieniu przez krzyż, którego on sam był świadkiem w tajemnicy Mszy Świętej. Podszedł do ołtarza, wypełniony tą myślą, która wyrastała i dojrzewała przez czterdzieści lat kapłaństwa. Nieubłagany los prowadził go na Kalwarię poprzez Najświętszą Ofiarę Mszy św; ten pojedynczy akt dotykający każdej części Kościoła, rozciągnięty w czasie i przestrzeni.

Miał współpracować osobiście w tym akcie odkupienia po raz ostatni. Podszedł do ołtarza z gorejącym sercem przeżyć nie tylko mistyczną śmierć, ale prawdziwą, obok Chrystusa, jego gospodarza. W konsekracji, podniósł Hostię drżącymi rękoma, Nagle poczuł inne ręce, zimne i bezwzględne, chwytające za serce. Ojciec Makarios zorientował się, że coś się stało i pomógł mu odpocząć przez chwilę. To był pierwszy upadek świętego na strasznej drodze na Golgotę. Gestem pokazał, że chce kontynuować, i z pomocą, raz jeszcze zbliżył się do ołtarza. Pobłogosławił Eucharystię, podniósł kielich i Hostię, recytując “Ojcze prawdy …”, ale mrożące ręce powróciły ponownie, ciągnąc go w dół – nie mógł kontynuować. Makarios Ojciec założył stułę i zbliżył się do niego, drżąc. “Ojcze”, powiedział, “pozwól mi pomóc. Daj mi Kielich i Hostię …”.

Z ogromnym wysiłkiem, ksiądz Makarios pomógł Ojcu Szarbelowi odejść od ołtarza i zabrał go do celi. Był to drugi upadek – śmierć zapowiedziała się. Pustelnik Szarbel został dotknięty przez paraliż. To była jego pierwsza poważna choroba i jego ostatnia.

Przez kolejne osiem dni, mnich był w agonii, ale była to agonia wypełniona pokojem, mimo cierpienia, przypominająca Jezusa na krzyżu. Gdy gorąca zupa została przyniesiona do niego, odsunął ją na bok, widząc że zawiera tłuszcz, który nie był przewidziany w regule życia pustelniczego. Tak długo, jak był fizycznie w stanie poruszać ustami, kontynuował odprawianie Mszy św. “duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mk XIV 38). Powtarzał modlitwę, która została przerwana przez jego nagłe zasłabnięcie przy ołtarzu, “Abou dkouchto … Ojcze Prawdy, oto Twój Syn, Ofiara, która Tobie się podobała. Przyjmij jego śmierć za mnie. Dzięki niej ja będę ułaskawiony….”. O kim myślał w tej chwili? O nikim z wyjątkiem Chrystusa, i żadnej innej śmierci niż na krzyżu. W tej godzinie, gdy biedny pustelnik był w agonii w tak doskonałej zażyłości ze swoim Stwórcą, czyż nie były to dwie dwie istoty tajemniczo złączone w identycznej miłości do Ojca?

“Oto Twój Syn, Ofiara, Ojcze Prawdy …!” – z tymi słowami i zjednoczony z błogosławionymi imionami Jezusa, Maryi, Józefa, Piotra i Pawła, patronów jego pustelni, duch tego sługi Bożego opuścił wychudzone ciało i wzniósł się do niebiańskich wyżyn, w zimowy wieczór 24 grudnia. Niebiosa były wypełnione lotem aniołów na ziemię z triumfalną wieścią; “A na ziemi pokój ludziom Jego upodobania, … narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan”. Teraz Szarbel mógł wreszcie w niebie zobaczyć tę niepojętą wizję, którą pragnął widzieć tak długo … “Ojcze Prawdy, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”.

W tej ostatniej chwili, widzimy znów podobieństwo między Narodzonym Dziecięciem i pustelnikiem z Annaya. Oni obaj cieszą się tak samą Świętami; Jezus przyszedł na ziemię, podczas gdy pustelnik powrócił do swego Stwórcy.

Film 10-minutowy odtwarzajacy ostatnie chwile życia Św. Szarbela na YouTube

Kategorie: on 03/03/2013 at 20:00  Dodaj komentarz  

81. Błyskawica Boga

Jak już wspomniano, jedynym pragnieniem Szarbela było wchłaniać życie Boże, aby móc żyć na Jego podobieństwo podobnie jak księżyc, oświetlony przez słońce. On był swego rodzaju łącznikiem łączącym niebo i ziemię; obywatelem tego świata bez konieczności należenia do świata. Był w stanie prowadzić świat do Boga poprzez ofiary, modlitwy wstawiennicze, a w szczególności, poprzez celebrację Ofiary Mszy świętej.

Jego rodacy w tym czasie cierpieli ogromnie pod straszliwym panowaniem Turków. Nigdy nie zapomniał okrutnej śmierci ojca i wielu innych, których góry Libanu nie były w stanie ochronić przed rekwizycją i wcieleniem do przymusowej służby wojskowej przez tureckie i egipskie wojska, walczące ze sobą w Libanie.

Pamiętał również odwagę libańskich bohaterów, którzy wspierani przez Zachód, odparli Ibrahima Paszę z powrotem do egipskich granic. Pamietał Ghanem’a, Joseph’a Shantri i Ahmeda Dagher …

Wojownicy-Druzyjscy

 

Do jak wielu tragedii i dewastacji kraju doszło od jego urodzenia! Już w 1840 roku, Turcy, którzy wycofali się z Metn w następstwie Traktatu z Londynu, podżegali do niezgody między Druzami i Chrześcijanami. Przy swego rodzaju wieczystej zimnej wojnie, która istniała między nimi, tylko iskra wystarczyła, aby wojna stała się otwarta. W 1858 roku, kiedy Szarbel studiował w Kfifan i właśnie przekroczył 30 rok życia, bunt chłopski wybuchł w Kesrouan pod przywództwem Taniosa Chahin. Buntownicy napadli na szejków, dziedzicznych notabli libańskich, których oskarżyli o współpracę ze znienawidzonymi Turkami.

Straszna tragedia roku 1860 nie mogła być niezauważona przez klasztor. Szarbel właśnie został wyświęcony na kapłana, był w 32 roku życia. Muzułmanie i Druzowie, niewątpliwie z błogosławieństwem Turków, napadli na chrześcijańskie wioski Shouf, Metn i Zahle, paląc, grabiąc, gwałcąc i zabijając. Klasztory spotkał podobny los, szczególnie klasztor Matki Bożej w Mashmoushe, Świętego Eliasza w Kahlouniye, Świętego Mojżesza w Dowar i Świętego Antoniego w Zahle. Dziewiętnastu mnichom podcięto gardła, 14.000 chrześcijan zginęło męczeńsko. Tysiące uciekinierów ratując się przed Holokaustem, przybyło do Annaya głodnych nędznych i rannych. Mówili o strasznych rzeczach: domy spalone, drzewa owocowe zniszczone, stada ubite, hodowle jedwabników zrównane z ziemią. Deir el Kamar było przesiąknięta krwią, kościoły zrabowanie i spalone, wiele innych okropności, niemożliwych do opisania. Nędza i głód rozpostarły swój potworny cień na Libanem.

Opowieści te zapadły w serce ojca Szarbela. Ku niebu uniosły się jego modlitwy i jego pokuta, błagając o litość. “Przepuść Panie ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. ” (Joel II, 17).

Bóg wysłuchał jego modlitwy i tego roku posłał wielkiego bohatera, Józefa Bey Kararn, ze Zghorta. Ten przywódca, w towarzystwie niewielkiej grupy odważnych mężczyzn, ścigał wojska Dawida Paszy w górach i zepchnął je do Beirutu. To przyniosło kres rzezi i ściągnęło raz jeszcze uwagę Zachodu na trudną sytuację chrześcijan wschodnich, wiecznie poddanych kaprysom tureckich paszów. Wtedy to Napoleon III wysłał swoich żołnierzy do Libanu. Spośród wszystkich mocarstw europejskich, tylko Francja, która z powodu swojej długiej tradycji obrońcy chrześcijan w Imperium Osmańskim, poczuła się do przywrócenia pokoju, co dało możliwość zawarcia traktatu pokojowego korzystnego dla jej przyjaciół maronickich.

Kiedy Szarbel wspominał to, wspomnienie pewnego zdarzenia przemknęło przez jego umysł, zdarzenia które dotyczyło własnie klasztoru w Annaya. Był rok 1874. Szarbela i jego czterdziestu współbraci braci siedziało właśnie przy stole, gdy nagle mnich, którego przebywał w klasztorze Quzhaya, wpadł do jadalni. Był całkowicie wyczerpany. Wędrował on przez cały dzień poprzez wzgórza i kotliny, wspinając się na góry i schodząc w doliny, aby dotrzeć do klasztoru Annaya. Zanim usiadł przy stole, poprosił o pomoc dla mnichów z Quzhaya. Turecki gubernator Rustom Pasza, aresztował około dwudziestu zakonników z klasztoru i oskarżył ich o bunt wobec władzy i brak szacunku dla samego Paszy podczas przesłuchania. Jeńcy mieli być przetransportowani nadmorską drogą do więzienia w Beit-ed-Dine.

Ze wszystkich klasztorów od Jbeil do Batroun, duży tłum mnichów zszedł w kierunku wybrzeża i zastawiono zasadzkę aby wyzwolić braci. W potyczce z ludźmi Bash-Bouzouka mogli uwolnić większą część więźniów, ale niestety, reszta miała spędzić resztę życia na słomie lochu!

Od tego czasu, Ojciec Szarbel ofiarował zawsze swoją Mszę św. za zmarłych i żywych mieszkańców jego ojczyzny. Jezus na krzyżu prosił Ojca, aby przebaczyć swoim oprawcom. Szarbel prosił Boga aby przebaczył rzeźnikom. Nigdy nie mógł pozostać obojętny na cierpienia jego narodu, jako kapłan który pochodzi spośród niego.

Uświadomił sobie, że czym bardziej pogłębia się jego zjednoczenie z Bogiem, tym bardziej on musi działać jak Chrystus. Czym wyżej wznosi się do Ojca Niebieskiego, tym bardziej musi próbować chronić świat przed Bożym gniewem. Podobnie jak piorunochron wyniesiony w górę chroni budynek, na którym stoi i ludzi wokół niego, tak Szarbel chciał być godnym narzędziem osłaniającym tych, których kochał.

Kategorie: on 03/03/2013 at 14:51  Dodaj komentarz  

82. Tajemnica i misja ołtarza

Sw Teresa z Avila

Sw Teresa z Avila

Na łożu śmierci, Święta Teresa z Avila dała swoją ostatnią radą siostrom, mówiąc: “Nie będą konieczne inne cuda do uświęcenia się, jeśli będziecie skrupulatnie trzymać się Reguły “. Najwspanialszym cudem Szarbela było nic innego niż jego heroiczna wierność Regule. Był to klucz do jego życia duchowego.

Zasadniczym celem Reguły życia pustelniczego* jest poszukiwanie Chrystusa tak, aby można było zjednoczyć się z Nim, kochać Go i uzyskać zbawienie przez Niego. Reguła określa ramy, w których to przedsięwzięcie może dojść do skutku. Święty Ambroży mówi: “Znajdę Cię w Twoich tajemnicach”. Eucharystia, jako źródło, centrum i koniec wszystkich tajemnic Chrystusa, była miejscem, gdzie Szarbel przychodził na spotkanie z Bogiem. Dla niego wypełnianiem Reguły było pogrążenie się się we Mszy św., oddychanie Realną Obecnością.

On ponownie wprowadzał w życie swoje powołanie każdego dnia, składał ofiarę całopalną ze swego życia. Kontynuował całkowite oddanie swojej woli przez posłuszeństwo, swego serca poprzez czystość, i swojej duszy przez ubóstwo. Nic nie pozostawało do dodania na później. Taki był cały Ojciec Szarbel.

Kategorie: on 24/02/2013 at 17:00  Dodaj komentarz  

80. Wytrwałość

Nasze działania na tej ziemi są najczęściej mało wiarygodne. Święty, który wchodzi w stały kontakt z Bogiem, czyni to całą swoją istotą i nigdy tego kontaktu nie traci, dociera do istoty samego siebie. Dzięki wytrwałej wierności Regule zakonnej Szarbel stał się jak skała, a jego zdolność do absorbowania dobra stworzyła niesamowitą wytrzymałość, który rozwinęła się w heroizm. Jego wierność Bogu była niezachwiana przez czterdzieści siedem lat kapłaństwa. Przez cały czas zważał na artykuł z Reguły życia pustelniczego: “Eremita, który nie czyni postępów w praktykowaniu życia pustelniczego, który widzi, że staje się leniwy z egoistycznych pobudek, musi wrócić do klasztoru jeśli Przełożony lub starsi uznają to za konieczne.” Szarbel prowadził wojnę z sobą samym, nie poddając się do samego końca. Zużywał się w miłowaniu Boga jak paląca się świeca, która daje się światło, aby w końcu zniknąć.* Jego duch, który był związany z Bogiem tak niezachwianą ufnością i wewnętrznym spokojem, promieniował łagodną słodyczą.

“Zawsze byliśmy w stanie odczytać lśniącą pobożność na jego twarzy”, napisał brat Eliasz Ghosn, “i kiedy się modlił, to niebiańskie światło rzeczywiście opromieniało jego twarz. Dla niego Bóg stał się jego siłą, światłem, prawdą, bogactwem i szczęściem. “

O-nasladowaniu-Chrystusa

Szarbel kochał fragment z “O naśladowaniu Chrystusa”. “O, jak wspaniały i słodki jest stan zakonnego poddaństwa, który czyni człowieka podobnym aniołom, miłym Bogu, postrachem dla złych duchów, wzorem dla wiernych!” (rozdz. X, 6).

*) W tym miejscu tłumacz nie może się powstrzymać przed przytoczeniem sentencji z dawnych czasów: “jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz”.

Kategorie: on 24/02/2013 at 12:57  Dodaj komentarz  
Tags:

79. Widzenie na odległość

Ojciec Makarios, towarzysz Szarbela, pozostawił nam opis następującego zdarzenia. Pewnego dnia Szarbel otrzymał od swojego przełożonego polecenie udania się w towarzystwie dwóch posłańców do wsi Ftouh w Kesrouan, aby modlić się przy łóżku chorego. Trzej mężczyźni nie osiągnęli jeszcze półmetku swojej podróży, kiedy Szarbel zatrzymał się, ukląkł na ziemi i gestem poprosił pozostałych o to samo. “Módlmy się za tego człowieka,” powiedział, “bo właśnie umarł.” Następnie wstając, przeprosił że nie pójdzie z nimi, i skierował się w drogę powrotną do pustelni. Mężczyźni ci wkrótce przekonali się, że ten człowiek rzeczywiście zmarł w godzinie wskazanej przez Szarbela.

Prawdziwa świętość pozwala żyć w atmosferze niekończącego się cudu. Dla świętego świat, w którym żyje staje się przezroczysty tak, że obecność Boga może przez niego przenikać. Jest to cud, który u Szarbela zdarzał się codziennie. Nieprawdą jest, że pustelnik ucieka od ludzi. Bardziej dokładnie należałoby powiedzieć, że święty raczej przenika świat niż ślizga się po jego powierzchni i z tego powodu otrzymuje prawo widzenia fundamentu całego świata – Ducha. On staje się obliczem Boga. To jest właśnie to, co stało się z Szarbelem. Ze względu na swe wewnętrzne nawrócenie, doszedł do doskonałej świadomości obecności Boga w sobie i dlatego mógł używać tej jasności widzenia wszystkiego, na co spoglądał .

Kategorie: on 03/02/2013 at 17:56  Dodaj komentarz  

78. Szaleniec z Ehmej

Świadectwo Butrosa Tannous Moussa. “W Ehmej mieszkał szaleniec, Jibrail Saba, którego zachowanie stało się niebezpiecznym dla niego i innych. Pan Butros Tannous Moussa i kilku mężczyzn z wioski postanowiło sprowadzić go do pustelni. Łatwiej było powiedzieć niż zrobić! Kiedy podprowadziliśmy chorego do drzwi kaplicy, on nie chciał wejść pomimo wysiłków każdego z nas. Poszedłem do księdza Szarbela i powiedziałem mu, co chcieliśmy zrobić.

Mnich szybko przyszedł i nakazał obłąkanemu człowiekowi aby poszedł za nim do kaplicy. Człowiek ten posłuchał bez słowa, ale nie był w stanie już wstać .”Uklęknij jak nauczono cię” powiedział Szarbel. Lunatyk ukląkł, skrzyżował ręce i pozostał nieruchomy jak anioł. Pustelnik wyjął książkę i zaczął czytać Ewangelię, trzymając ją nad głową biedaka. Potem dał znak nam abyśmy go zabrali do domu ponieważ został wyleczony! Ten człowiek mieszka teraz w Ameryce z dziećmi które się urodziły, kiedy jego niemoc została wyleczona.”

Kilka gestów, kilka słów, i człowiek odzyskuje rozum! Według tradycji orientalnej, operacja ta polega na odczytaniu strony z Ewangelii nad głową chorego. Zabieg ten naśladuje  św. Proboszcza z Ars, który przypisuje swoje cuda św Filomenie. Nasza pustelnik przypisuje swoje cuda prawdzie Słowa Bożego.

Św. Filomena ukazuje się św. Janowi Vianney

Św. Filomena ukazuje się św. Janowi Vianney

Opowieść św. Proboszcza z Ars o św. Filomenie jako kreskówka (przyp. tłum.)
I cz. http://www.youtube.com/watch?v=aReOVZQh0dY
II cz. http://www.youtube.com/watch?v=IdJoNt6LqfA

Kategorie: on 27/01/2013 at 20:10  Dodaj komentarz  

77. Szarańcza

Szarańcza

Szarańcza

Zanim zostały opracowane metody ochrony przed szkodnikami, chmary szarańczy stanowiły istotną katastrofę dla upraw na Bliskim Wschodzie. Te żarłoczne owady nadlatywały z południa w wielkich ławicach, a ich przejście oznaczało głód dla Libanu. Gdziekolwiek dotknęły ziemi, nic nie pozostawało. Zjadały one nawet korę z drzew. Nie jest trudno wyobrazić sobie zniszczenia spowodowane przez szarańczę w Egipcie w czasach Mojżesza.

Ich “wizyta” w Libanie, tuż po wojnie 1914-1918, nigdy nie zostanie zapomniana, ponieważ przyniosła głód ustępujący tylko okrucieństwu okupacji tureckiej i powodując śmierć prawie 5.000.000 Libańczyków! Ojciec Szymon Ehmej wspomina: “To było w roku 1885. Chmura szarańczy, całkowicie przesłaniając słońce, pojawiła się nad Annaya i okolicznymi wsiami. Owady już przygotowywały się do osiadania na uprawy. Zdając sobie sprawę ze straszliwego niebezpieczeństwa, przełożony poprosił pustelnika Szarbela aby pobłogosławił wodę i kazał zabrać ją na pola i spryskać ziemię. Tak zostało zrobione. Każde pole, do którego byli w stanie dotrzeć, zostało zachowane! Mieszkańcy Annaya widząc, co się dzieje, pobiegli do klasztoru prosić o nieco wody. Postąpiono w ten sam sposób, a ich pola zostały ocalone. W uznaniu tej wspaniałej pomocy, stu chłopów przyszło do klasztoru w czasie zbiorów aby bezpłatnie zaoferować swój czas, na żniwa na klasztornych polach. Wydarzenie to miało wielu świadków.”

Stało się lokalną tradycją, że chłopi często przychodzili do Annaya prosić o wodę, która została pobłogosławiona przez Ojca Szarbela. Woda ta miała moc usuwania szczurów i insektów – szkodników dla zboża w stodołach i spichrzach.

Kategorie: on 27/01/2013 at 19:20  Dodaj komentarz  

76. Wąż

Przełożony Szarbela, Wielebny Ojciec Nehme, zostawił nam to cenne świadectwo:

Atak węża

To się stało w czasie wiosennego przycinania winnicy. Miałem towarzyszyć wspólnocie zakonnej w tej pracy. Kiedy przeszliśmy już sporo wzdłuż rzędów winorośli, ogromny wąż wysunął się z krzaków i zbliżył się do nas, sycząc w przerażający sposób oraz unosząc ogon, a potem głowę, jakby sposobiąc się do uderzenia! Byliśmy przerażeni i rozpaczliwie próbowaliśmy go zabić, ale bez skutku. Nagle wpadłem na pomysł, “Zawołajcie Ojca Szarbela”. Krzyczałem: “Gdzie on jest?” Zakonnik przybył natychmiast i powoli ruszył w kierunku węża.“Nie dotykajcie go” – ostrzegł nas. Nieco uspokojeni odłożyliśmy nasze kije i kamienie. Wąż znieruchomiał a Ojciec Szarbel, skinieniem ręki wskazując drogę ucieczki, powiedział do niego: “Idź stąd!” Ku naszemu niewypowiedzianemu zdumieniu, bestia zsunęła się przed nim na ziemię i zniknęła w dole ścieżki!

Ta historia przypomina nam lwa pustyni wspomnianego przez Johna Maschosa w “Łące Duchowej”. W pustynnym rejonie, gdzie mieszkał Ojciec Julian Słupnik przebywał lew siejący terror. Ojciec Julian wezwał swojego ucznia Pankracego i powiedział: “Idź dwie mile od tego miejsca na południe i znajdziesz tam lwa, któremu powiesz, że Julian, pokorny sługa Jezusa Chrystusa rozkazuje mu w Imię tegoż Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który daje życie każdemu stworzeniu, aby opuścił te okolicę.” Uczeń odnalazł lwa, powtórzył co mu kazano, a lew wycofał się i już nie był nigdy widziany!

Dlaczego wąż zniknął? Może uległ dominującemu wpływowi tego człowieka, który działał w pierwotnej niewinności raju na ziemi. Na to pytanie nikt nie odpowie, ale jedno jest pewne: Ojciec Szarbel nigdy nie zabił niczego co żyje; nie ważne jak szkodliwe mogło ono być. Jego czułe serce chroniło go przed tym w myśl zasady: “Niech Bóg, który stworzył je, odbierze życie jego stworzeniom na swój sposób.”

Więcej o takich wydarzeniach z życia ojców pustelników pisze w cennej pracy “Ojcowie Pystyni” dr S. Węglarz z Uniwersytetu Śląskiego:
http://www.lib.pia.org.pl/Content/3154/Strony+od+PSL_XXXVIII_nr3-4(R83)-2_Weglarz.pdf – przyp. tłum.

Kategorie: on 27/01/2013 at 15:20  Dodaj komentarz  

75. Szakale

Najczęstszym cudem w życiu ojców pustyni, były “posłuszne zwierzęta”, w pobliżu których mieszkali pustelnicy w idealnym bezpieczeństwie i zgodzie. W szczególności lew odgrywa główną rolę w tym temacie, i on jest przedstawiany jako oddany przyjaciel człowieka.

Św. Gerasim

Św. Gerasim

Na przykład, jest godna podziwu opowieść związana z lwem św Gerasima. (Słynna księga „Łąka duchowa” opowiada o tym, jak święty uleczył kiedyś lwa wyciągając z jego łapy cierń. Następnie przyuczył wdzięczne zwierzę, które nazwał Jordanem, do zdobywania pożywienia i noszenia ciężarów dla wspólnoty. Po śmierci Gerasima, Jordan położył się przy grobie pana i wkrótce padł – przyp. tłum.). Bestie z pustyni wydają się być środkiem przy pomocy którego czytelnik ma być pouczony i oświecony. Z życia Ojca Szarbela, przytoczymy trzy opowieści związane ze zwierzętami. Pierwsza dotyczy szakali, i jest to opowieść o wielkim uroku, zawierająca elementy poetyckie przypominające świętego Franciszka.

Pewnej nocy, w czasie żniw, Ojciec Szarbel został na noc aby czuwać nad winnicą, kiedy pojawiły się trzy wygłodzone szakale, który natychmiast przystąpiły do jedzenia winogron. Ojciec Szarbel zobaczył, co się dzieje, i pozwolił im jeść jeszcze przez chwilę. Następnego dnia, Ojciec Makarios zauważył co się stało i zaczął upominać mnicha. “Ojcze, nie wykonałeś prawidłowo poleconego ci zadania. Te szakale zjadły nasze najlepsze winogrona!” Szarbel odpowiedział najbardziej niewinnych tonem,” Ale te biedne zwierzęta były tak głodne, że żal mi ich było i pozwoliłem im na trochę “.

Dziwnym zbiegiem okoliczności, coś podobnego miało miejsce w życiu Ojca de Foucauld. Stało się to w Nazarecie, w domu Sióstr Clarissa. Ojciec Karol został wyposażony w strzelbę z poleceniem zniszczenia szakala który porywał kury z klasztornego kurnika. Przez cała noc nasz strażnik siedział pod drzewem oliwnym, ale szakal się nie pojawił. Dopiero następnego dnia rano, zdał sobie sprawę, że złodziej po raz kolejny porwał jeszcze większą liczbę kur. On zaś był tak pochłonięty różańcem, że nawet nie słyszał skrzeku biednych stworzeń!

Kategorie: on 27/01/2013 at 14:11  Dodaj komentarz  

74. Pustynia zakwita

lavender-blooming-in-the-desert

Świętość ma własny zapach. Może próbować to ukryć, ale w końcu zdradza się, tak jak kwiat kwitnący na pustyni. Jego woń przyciąga ludzi jak pachnące kwiaty lawendy przywołują pszczoły.

Pustelnik, najbardziej pokorny z wszystkich śmiertelników, mimo rygorystycznej ciszy i fanatycznego poszukiwanie izolacji, nieświadomie staje się największym głosicielem miłości i prawdy. Oczekiwany rozdźwięk między życiem pustelniczym i miłością ewangeliczną staje się tu czymś abstrakcyjnym.

Bóg wzbudził w Szarbelu pragnienie Absolutu. Ale Bóg kazał mu  od czasu do czasu poświęcić swoją samotność. On zabierał Szarbela z pustelni przez wysłanie go z jakąś misją lub kazał przerywać modlitwy aby przyjmował pielgrzymów, którzy przychodzili z odwiedzinami. Paradoksalnie, jak może się wydawać, ta intensywna samotność zajaśniała w niezwykłym apostolacie.

Kategorie: on 20/01/2013 at 17:38  Dodaj komentarz  

73. Ekstaza

Oprócz tych surowych praktyk, głównym zajęciem ksiedza Szarbela była kontemplacja.  Trwał w modlitwie i kompletnym zatraceniu się w Bożej obecności, tak że nic nie przerywało ciągłości jego przywarcia do Boga. Czy jest możliwe dla nas do zrozumienie siły tej duchowej pasji, która utrzymywała go z dala od wszystkich rzeczy ziemskich?

“Wydawało się, że on już żyje w wieczności”, powiedział Ojciec Elias Mihrini. Czy rzeczywiście był świadomy, że żyje? “Wydawał się być tak daleko i ponad tym, co nazwalibyśmy “byciem żywym”… Czas dla niego się nie liczył, wydawał się przepływać niezauważony wokół Szarbela.

Było to w styczniu. Pustelnia w Annaya wydawała się świecić od spadających błyskawic i huku grzmotów. Przełożony Annaya, ksiądz Nehme, opowiada: “Ojciec Szarbel klęczał w kaplicy pogrążony w medytacji. W mgnieniu oka, piorun uderzył w budynek, czyniąc wyrwę w dachu. Ześlizgnął się po fragmentach ołtarza i uderzył po podłogę, podpalając odzież Szarbela! On zdawał się tego nie zauważać. Jego dwaj towarzysze, ojciec Makarios i brat Nehmetalla zemdleli od smrodu siarki pozostawionego przez błyskawicę”.

Bez wątpienia, Ojciec Szarbel osiągnął ten stan umysłu, który mistycy pustyni nazywali hezychia, kiedy dusza zyskuje dostęp do ciszy serca i jego myśli; rodzaj nieświadomości jaźni, która oczyszcza człowieka, stojącego przed Stwórcą.

Hezychia – pojęcie zaczerpnięte z duchowości Ojców pustyni, oznaczające stan wewnętrznego pokoju i czujności serca. (przyp. tłum.)

Kategorie: on 20/01/2013 at 17:10  Dodaj komentarz  

72. Pokora

W sercu tego człowieka zamieszkała dziecięca dobroć, której Pan wymaga od wszystkich, chcących wstąpić do Jego królestwa. “Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim” (Mt. 18,3-4). Pokorny jak dziecko. To opis najbardziej intymnych zakamarków duszy Szarbela. Szczerze wierzył, że jest najmniejszych z wszystkich śmiertelników. To wyjaśnia jego posłuszeństwo sługom klasztornym. To tłumaczy fakt, że jadł resztki jedzenia jako swoje posiłki; że brał na siebie winę za błędy, których nie popełnił.

Orka wołami

Orka wołami

“Pewnego razu pracowałem w winnicy”. wspomina Brat Jawwad. “Aby woły nie niszczyły pędów winorośli, Ojciec Szarbel odgarniał je idąc przed zwierzętami Jeden wół, mimo wysiłków księdza nadepnął na długi pęd i złamał go. Ojciec Makarios ze złością odesłał Szarbela od tej pracy. ‘To jest Twoja Ojcze wina’, zmarszczył brwi. Na to Szarbel upadł na kolana, skrzyżował ręce i powiedział: ‘Wybacz mi, w imię Chrystusa’ “.

(Z innych źródeł wiemy, że to trudne do zrozumienia zachowanie Szarbela miało na celu uchronienie Ojca Makariosa od grzechu gniewu – przyp. tłumacza).

Kategorie: on 20/01/2013 at 16:17  Dodaj komentarz  

71. Wymowne milczenie

Misją o. Szarbela było przekazywanie Ewangelii nie przez napisane lub wypowiedziane słowa, ale przez czyny. Jego duchowa doktryna zakładała ukazywanie własnej wiary zamiast nawracania innych. Na pewno język czynów i przykładów jest najbardziej wymowny. Ojciec opat Jan Andary, były przełożony generalny zakonu, opowiedział tę historię:

Życie św. Antoniego

Życie św. Antoniego

“Jeszcze jako student, miałem szczęście odwiedzić ojca Szarbela w pustelni. Gdy mnie zobaczył, uprzejmym gestem skinął mi prosząc bym usiądł i zniknął. Kiedy pojawił się chwilę później, przyniósł książkę otwartą na pewnej stronie. Pokazał mi ją, mówiąc: ‘To jest życie świętego Antoniego Wielkiego.’ Przeczytałem jeden rozdział, a kiedy skończyłem, wyjął książkę z moich rąk. Zdałem sobie sprawę, że rozmowa się skończyła i jestem wolny. To był jego sposób przyjmowania wizyt mnichów”.

Nie mógł wymyśleć nic bardziej odpowiedniego niż wprowadzenie pomiędzy gościa i siebie trzeciej osoby, wielkiego świętego, który powinien być przykładem dla nich obu. Nie zadał żadnych pytań. Codzienne wydarzenia w Zakonie, w kraju, w świecie, które właśnie wydarzały się, mało go zainteresowały. On “przeszedł” do nieba. Jakże wymowne jest to milczenie w odniesieniu do wszystkich obaw, które obciążają nasze życie!

Kategorie: on 06/01/2013 at 14:02  Dodaj komentarz  

70. Odrodzenie

Religijne doświadczenie niedostatku nie jest celem samym w sobie, ale raczej próbą “pozbycia się”  dawnego siebie tak, tak aby nowe ja mogło znaleźć dla siebie miejsce, Tak było w przypadku świętego Antoniego, Makarego, Pachomiusza, Maruna, Karola de Foucauld, Teresy z Lisieux i Charbela Makhlouf. “Jak można narodzić się na nowo?” zapytał Nikodem. To dzięki łasce Boga, milczeniu i samotności, poprzez otwarcie duszy na tchnienia Ducha Świętego, ojciec Szarbel doświadczał tej wewnętrznej integralności, którą nazywamy pokojem ducha. Taki pokój serca został mu dany przez Księcia Pokoju. Wprost do jego serca przemawiał w odpowiedzi Pocieszyciel. Nie było napięcia w jego duszy, nie było oporu naturalnym impulsom, ale raczej uległość, adoracja i synowskie oddanie rozjaśnione niezwykłą prostotą i serdeczną szczerością. Ta niewinność była niemal dziecinna, głęboka i świeża. Przez tak długi okres samotności Szarbela, nie pojawiły się upiorne zjawiska, ani jedna z tych fantastycznych zjaw, które pojawiały się starożytnym pustelnikom z pustyni podczas nocy medytacji i  lub upalnych dni. Tu nikt nie przyszedł kusić samotnego mężczyzny w Annaya. Kiedy czytamy niektóre prace o ascetach prymitywnych klasztorów syryjskich, naszą uwagę  zwraca tendencja do podkreślenia ich przesadnego umartwiania. Asceza ojca Szarbela jest pobudzana przez jego wewnętrzną naturę i zgodna z mistyczną tradycją Zakonu, ale nie skrajna. Była ona przygotowaniem do życia kontemplacyjnego i zjednoczenia z Bogiem. Bizantyjska duchowość uważa, że ​​”praktyka” lub asceza jest przedsionkiem do kontemplacji; maronicka asceza klasztorna posiada tę samą koncepcję.

Kategorie: on 06/01/2013 at 14:00  Dodaj komentarz  

69. Trudy życia

Język Nowego Testamentu dla Szarbela nie był bynajmniej martwy. Słowa świętego Pawła były muzyką dla uszu, “W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa” (Kol 1:24). Dlatego my, jako integralne części ciała Odkupiciela, będziemy uczestniczyć w Jego męce.”

Bardziej niż ktokolwiek inny, Szarbel wiedział, że należał do tego świętego ciała i że Bóg wezwał go na te wzgórza, aby mógł przekazać światu dramat Kalwarii.

Wiemy od ojca Szymona Aitou że Szarbel cierpiał na ciele. “Kiedy przyjechałem do pustelni, poszedłem najpierw do kaplicy, jak było w zwyczaju. Zobaczyłem tam Ojca Szarbela na kolanach z rozpostartymi ramionami. Pozostawał w tej pozycji przez dłuższy czas. O godzinie drugiej po południu Ojciec Makarios poprosił aby przyszedł na obiad. Składał się wyłącznie z małego talerzyka ziemniaków. Potem zobaczyłem Ojca Szarbela zbierającego małe kawałki spalonego chleba i wkładającego do swojej drewnianej miski. Gwałtownie napłynęły łzy do moich oczu. Jak pustelnik może stawiać sobie tak niesamowite wymagania. Jaka przepaść istnieje między jego doskonałym życiem i naszym! Kiedy tylko skończył ten nędzny posiłek, wrócił do swojej kaplicy.”

Czy to naprawdę można powiedzieć, że Szarbel posiadał materac? Brat Jawwad wspomina, “Wszedłem do celi i zobaczyłem, że jego ‘materac’ składał się z dębowych liści pokrytych tkaniną. ‘Poduszka’ nie była niczym więcej niż kawałkiem drewna owiniętym postrzępioną sutanną”.

Wcześniej wspomniał, że jego odzież składała się ze zgrzebnej sutanny i cienkiej bawełnianej bielizny, nienadającej się na mroźną zimę na wysokości 1300 metrów!

Źle odżywiony, mieszkający w ciasnocie i ubóstwie oraz niewłaściwie ubrany, Szarbel dodatkowo umartwiał się włosiennicą, którą zakładał na siebie. Może być jakimś cudem, że nie czuł bólu; ale czy była to to “apatheia” pożądana przez Greków? Wręcz przeciwnie, Szarbel reagował jak ktoś kto jest spragniony, głodny, zmarznięty, zmęczony i komu brak snu. Ale być może, w powściągliwy sposób, był echem słów świętego Pawła: “Pełen jestem pociechy, opływam w radość w każdym ucisku” (2 Kor 7:4), a na pewno “Lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę. (1 Kor 1:29) “

Był on, w sumie, dyskretnie ascetyczny, działający w granicach określonych przez regułę. Nic spektakularnego lub teatralnego nie da się powiedzieć o nim. Był daleko od bycia jednym z tych nic nierobiących, zmanierowanych pustelników, o których Teodoret z Cyru pisze w Dziejach miłości Bożej. Szarbel jest na drugim krańcu spektrum niż Szymon Słupnik, który żył nieruchomo na słupie, na wysokości 25 metrów, otoczony poniżej przez podziwiający go tłum! Szarbel żył swobodnie w pustelni w wieku, gdy pustelniczy sposób życia nie wywoływaał niczyjego zdziwienia. Jego surowy styl życia, co może wydawać się dziwne dla nas dzisiaj, nie był tak niezwykłym wtedy. Wielu mnichów, nawet w klasztorach, prowadzili i nadal prowadzą skromne, ascetyczne życie skierowane na realizację Chrystusa.

Więcej o Teodorecie:
http://www.teologiapolityczna.pl/assets/stories/okladki_ksiazek/zm7.pdf
http://katedra.uksw.edu.pl/biblioteka/teodoret_z_cyru_listy.pdf

Kategorie: on 30/12/2012 at 13:45  Dodaj komentarz  

68. Mniej niż konieczne

Pustelnia - po prawej kaplica i cela św. Szarbela

Wnetrze Pustelni

Jeśli jest to możliwym opisanie w jednym zdaniu istoty istnienia Szarbela , to może być zmniejszenie istoty życia do najniższego wspólnego mianownika.

Cela św. Szarbela

Cela św. Szarbela

W sprawach dotyczących żywienia, widzimy Szarbela poszczącego ciągle, jedzącego jeden skromny posiłek dziennie. Jeśli przyjrzymy się jego wygodom życia, widzimy celę o sześciu metrach kwadratowych, zawierającą matę do spania, dzban z wodą, malutką lampę naftową, drewnianą miskę umieszczoną na stołku i kamień, który służył jako krzesło. Nie miał przedpokoju ani salonu, jedynym meblem tego mieszkania był ubogi rustykalny drewniany konfesjonał. Jeśli chodzi o spoczynek, on spał ledwie trzy godziny z dwudziestu czterech. Jego klęcznik w ubogiej kaplicy był wyplatany z trzciny. Tu w towarzystwie aniołów spędzał długie nocne czuwania. Należał do Raoumos Irai  którzy, według maronickiej liturgii budzą niebo.

Kaplica św. Szarbela

Kaplica

Przyjemność rozmowy nie istnieje w jego słowniku. Wcześniej podaliśmy, że dwadzieścia cztery godziny jego dnia były podzielone między modlitwę i pracę fizyczną. Kiedy nie pracował, modlił się; zostawiał jedną czynność, aby przejść do drugiej. Te zmiany dawały jego ciału trochę odpoczynku.
Inne opowieść, która ilustruje jego posłuszeństwo i przestrzegania ubóstwa jest następująca. Pewnego dnia poprosił przełożonego o chustkę. “Powinno ich być wiele w pustelni”, padła odpowiedź. “Dlaczego nie weźmiesz jednej?”
“Ja nie mogę wziąć niczego, Ojcze, bez twojej zgody.” Chustka była niemal niezbędna dla każdego pracującego w polu kiedy było potrzeba wytrzeć pot i kurz, który pojawiał się na twarzy. Świadek zdarzenia poinformował, że Szarbel miał trzy czyste chustki na ołtarzu, kiedy odprawiał Mszę świętą, czego z całą pewnością nie można potraktować jako luksus.

Kategorie: on 30/12/2012 at 11:27  Dodaj komentarz  

67. Zejście z gór

Szarbel oderwał się nie tylko od swoich bliskich, ale również od fizycznego świata otaczającego go. Ksiądz z Ehmej Michael Abi-Ramia wspomina, że po powrocie Szarbela z podróży po Libanie, która odbył na polecenie przełożonego aby udzielić pomocy synowi szejka Salloum ed-Dahdah, został zapytany, “Ojcze, czy Twój wyjazd był udany? Czego interesującego dowiedziałeś się tam? “  Szarbel odpowiedział tak: “Przebyłem tę drogę aby dostać się tam i aby wrócić.”

Na pewno byłoby bardziej uprzejmie dać bardziej szczegółowy opis podróży, ale reguła mówi wyraźnie: “Pustelnik musi przestrzegać ciszy, tylko w skrajnej konieczności może mówić i to tylko przez chwilę ściszonym głosem.”  To oczywiście Szarbel miał na uwadze. Czyż nie jedynym celem życia na pustelni było szukanie samotności i dialogu z Bogiem? Pustelnik jest więźniem, jak to już zostało wspomniane. On nie może opuścić pustelni, dopóki nie zostanie mu to polecone.

Wedrujacy mnichSzarbel wyruszył i szedł cały dzień ze swoim różańcem w ręku i twarzą do połowy przykryta kapturem. Wspinając się na wzgórza i schodząc w doliny, przeszedł przez kilka wsi, gdzie ludzie go rozpoznali i byli zdumieni, widząc go tam.
Jedna kobieta podbiegła do niego z dzieckiem w ramionach. “Ojcze”, zawołała “proszę pobłogosław mego syna!”  Wieśniak przyniósł mu dzban wody; “Ojcze, proszę pobłogosław tę wodę. Moje kozy są chore, ale przez tą wodę odzyskają zdrowie”. Wieść, że pustelnik z Annaya był pośród nich, rozprzestrzeniła się błyskawicznie. “Chodź szybko, Ojciec Szarbel jest tutaj.”  Ale to wszystko spowodowało, że on się zaczerwienił. To były takie pokusy, aby zatrzymać się i porozmawiać z tymi ludźmi, a usprawiedliwiłoby małą ewangelizację. Ale nie dla niego. Wizja Szarbela, podobnie jak Mojżesza, była zdecydowana. Swoje ręce raz wyciągnął do Stwórcy i teraz nie mógł się zawahać, nawet na chwilę. Wybrał sobie powołanie, miał być pustelnikiem. Jego zadaniem było modlić się za swój lud, który walczył i cierpiał.

Dla zasady, Szarbel odmawia sobie nawet pocieszenia głoszeniem Ewangelii, wyrażania siebie i ubogacania się, dając siebie innym. Jeśli jest prawdą jest, że każda dusza, która wznosi się w kierunku Absolutu, pociąga świat ku górze, pozornie odległy styl życia tego człowieka dawał więcej korzyści innym niż głos kaznodziei, ludziom zasłuchanym w jego wymowę? Jego misją było zatracić się w Bogu, prawdzie absolutnej, pięknie absolutnym, podobnie jak rzeka, która wpada do morza, mało wiedząc lub pół-zapominając, że na swej drodze, obracała wielkie turbiny i że nawadniała otaczające ją po drodze pola.

Kategorie: on 02/12/2012 at 14:30  Komentarze (1)  

66. Odwiedziny brata

Jako zakonnik, Szarbel odmówił sobie przyjemności spotkania z matką, lecz jako pustelnik…? Ojciec Simon z Ehmej pisze:

Jego brat przybył z Biqa-kafra aby go odwiedzić. Zapukał do drzwi pustelni. Ojciec Szarbel z wnętrza pustelni spytał “kto tam”? “Jestem bratem ojca Szarbela” – usłyszał odpowiedź.

“Proszę zaczekaj aż zapytam pustelnika czy mogę otworzyć drzwi” odpowiedział głos ze środka. Szarbel poszedł do ojca Makariosa i oświadczył “mój brat jest u drzwi; czy pozwolisz mu wejść?”

“Oczywiście!” odpowiedział kapłan zaskoczony, ze pustelnik mógł zadać takie pytanie.

Spotkanie obydwu było krótkie.“Jak się macie? Czy ty i twoja rodzina wypełniacie religijne obowiązki?” Po czym Szarbel przeprosił i odesłał brata.

Szarbel postanowił sobie, że nikt nie powinien przerywać jego dialogu z Bogiem. Nam wydaje się naturalne, aby zapytać, co się dzieje w rodzinie i miejscowości, którą opuścił dawno temu. Jak wiele rzeczy mógł dowiedzieć się od brata, którego nie widział tak długo! Będąc zadowolony, dowiedziawszy się o ich religijnej wierności, miał jeszcze jeden powód, by dziękować Bogu za Jego dobroć, ale jego ciekawość nie wyszła dalej ponad to. Wrócił natychmiast do swego Boga.

Przy innej okazji, jego siostrzenica Warda, w następstwie sporu rodzinnego próbowała uzyskać prawo do spadku, który należał się Ojcu Szarbelowi. On odpowiedział dziewczynie z wnętrza pustelni, “nie chcę mieć nic do czynienia z waszym światem. Tak jak mój brat, który umarł właśnie teraz, dla was ja nie żyję od dnia, kiedy opuściłem Biqa-Kafra. Nie może dziedziczyć martwy człowiek “.

Byłoby niesprawiedliwym przypuszczanie, że to wycofanie się z własnej rodziny nie sprawiało mu cierpienia, choć niektórzy oskarżali go wręcz o brutalność. Chcieli uczynić go świętym bez serca. Dokładnie rzecz ujmując, należałoby powiedzieć, że tacy ludzie kompletnie nie rozumieją prawdy i nie rozpoznają w nim wielkiej hojności ducha przejawiającej się w znoszeniu rozłąki bez narzekania. “Bóg sam wystarczy”, często mówimy, “ale szkoda że tak rzadko powiedzeniem tym kierujemy się w życiu.”

Kategorie: on 18/11/2012 at 14:48  Dodaj komentarz  

65. Wdrażanie

Reguła życia pustelniczego jest prosta: ma doprowadzić pustelnika do całkowitego i dobrowolnego pozbawienia siebie tak, aby mógł on szukać wyłącznie Boga. Szczyt ten może zostać zdobyty poprzez wyrzeczenia, przez ubóstwo i posłuszeństwo; nie zaś przez siłę, bogactwo i elokwencję. Człowiek odkrywa Boga tylko wtedy, kiedy oddaje się Jemu. Cała egzystencja Szarbela została wciągnięta w tę ideę. Nigdy nie będzie w stanie pójść wystarczająco daleko w kierunku odrzucenia jakiekolwiek uczucia pielęgnowanego dla ludzi i rzeczy. Te uczucia Szarbel wyrwał ze swego serca. Nie mógł dzielić siebie z kimkolwiek poza Chrystusem. Ojciec de Foucauld mówi nam: “Trzeba iść na pustynię i tam mieszkać, aby otrzymać łaskę Boga. Tam musimy obnażyć naszą duszę, w której musimy oczyścić się ze wszystkiego, co nie należy do Boga, aby On mógł wprowadzić się do nas całkowicie.” Szarbel marzył aby stać się pustelnikiem, choć – prawdę mówiąc – był już jednym z nich. Marzył aby nie posiadać nikogo poza Bogiem i nie posiadał nikogo więcej. A mimo to wciąż nie był zadowolony. Obawiał się, że postępował według własnego widzimisię, pomimo że miał obowiązek uzyskać zgodę przełożonych, aby stać się pustelnikiem. W ramach rekompensaty wyruszył aby zatrzeć swoją osobowość w całkowitym poddaniu się Reguły. Ogołocił swoją duszę z przeszłości, rodziny, braci, jego świata, jego siebie samego.

Ogołocenie się Szarbela jego można uznać jako bezgraniczne. Pustelnik mieszka blisko do swego klasztoru, nawet dzieli trudy w pracy koło pustelni ze współbraćmi i robotnikami, ale niewidzialna bariera ​​ciszy i kontemplacji oddziela te dwa światy. Dwa światy istnieją obok siebie, i są rozdzielone. Niedostępne jednego dla drugiego, ale oba bliskie sobie i lojalne, oba otwarte na nieskończoność, niesione w tym samym kierunku strumienia Boskiej głębi.

W Nazarecie, Matka Marie-Ange de Saint Michael, odcięta od Karola de Foucauld przez klauzurę, prosiła aby wzywać go do rozmównicy w ważnych sprawach dotyczącej klasztoru. Między nimi powstała ta sama więź jak ta, który łączyła świętego Jana od Krzyża i św Teresę z Avila; św. Franciszka z Asyżu i św. Klarę. Ci mistycy, mocarze ducha, też od czasu do czasu spotykali się. Byli oni założycielami wspólnot religijnych i dlatego musieli podróżować. W ten sam sposób, św. Antoni Egipski, Pachomiusz i Maron działali jako przewodnicy duchowi dla swoich mnichów. Rola ojca Szarbela jest na tej ziemi była inna. Dla niego była tylko samotność i zapomnienie. Jego jedyny przyjaciel, to Ten, który wezwał go na pustynię, do tego najważniejszego dialogu serca do serca.

Kategorie: on 03/11/2012 at 16:49  Dodaj komentarz  

64. Portret

Święty Charbel

Dotychczas, na poprzednich stronach, podawaliśmy wszystko, co udało się zebrać aby zaprezentować ojca Szarbela. Istnieją jednak konkretne szczegóły, które dają bardziej precyzyjne wyobrażenie o jego fizjonomii. Ojciec Szymon z Ehmej opisuje go w ten sposób: “Był wysoki i szczupły z dość wychudzoną, surową twarzą. Jego głowa była zawsze zakryta kapturem, który spadał na oczy. Jego spojrzenie było zawsze skierowane w dół. Był spokojny, zamyślony, milczący, dobry, pogodny i łagodny jak gołąb. Ci, którzy widzieli go ma modlitwie odchodzili poruszeni i podniesieni tym widokiem. Wydaje się, że nie można oczekiwać bliższych szczegółów. W życiu nigdy nie został on sfotografowany. Pierwsze zdjęcie zostało wykonane dopiero pięćdziesiąt lat po śmierci, kiedy jego twarz została odbarwiona przez wodę w grobie i zniszczona przez częste, nienaukowo prowadzone ekshumacje. Nie była to z pewnością twarz ascety żyjącego, ale czy ten obraz chcemy zachować oczyma naszej duszy? Czyż raczej nie obraz jego duszy?

Ojciec Szarbel chciał zatracić się tylko w tajemnicy i Miłości Stwórcy i być ogarnięty przez Nią; był to stały motyw przewodni jego życia i myśli. Kiedy dusza przezwycięży zło, promieniuje cnotami których źródłem jest Stwórca. “Było zawsze przyjemnością dla mnie”, napisał Ojciec Abraham, “obserwować zadziwiającą stałość tego świętego człowieka i podziwiać stopień doskonałości którą osiągnął. Za każdym razem widziałem jakiś stopień doskonałosci, mógłbym powiedzieć, że jest to stopień najwyższy. Ale kiedy on okazywał inny, wydawało się że ten jest jeszcze bardziej wzniosły “.

Kategorie: on 03/06/2012 at 17:39  Dodaj komentarz  

63. Tekst statutu

Ascetyczne życie zakonne w Libanie pozbawione było praw i centralnej regulacji. Na samym początku nie posiadało Reguły, która stopniowo rozwijała się w konkretne prawo.
Jeden z ojców, założycieli Zakonu, ojciec Abdallah Qaraaly, ustanowił zalecenia dla tych mnichów, którzy chcieli żyć jako pustelnicy. Przepisy ten zostały później wprowadzone do Reguły w rozdziale XIII, w drugiej części pod tytułem “De Eremitis et inclusis”.
Te wytyczne okazały się jednak zbyt ogólnikowe. Pustelnie chaotycznie pojawiały się wokół klasztorów, ze szkodą dla wspólnoty. Tak więc w 1810 r. Przełożony Generalny, Ignacy Blaibel skierował do tych pustelników tekst składający się z 13 artykułów, który był niczym innym niż zwięzłą regułą życia pustelniczego. Jest on integralną częścią obecnej Reguły. Tamte zasady obowiązywały już od sześćdziesięciu pięciu lat, gdy Szarbel przybył do pustelni w 1875 roku. Oto podstawowa Reguła:
1. Każdy zakonnik, który chce rozpocząć życie pustelnicze nie może tego zrobić własnowolnie, ale musi uzyskać zgodę swojego przełożonego generalnego.
2. Musi być świadomy że nie szuka izolacji z zamiarem ucieczki od reguły i konstytucji swego klasztoru, ale podejmuje ten sposób życia aby stać się bardziej cnotliwym. Innymi słowy, musi umartwiać się i poświęcić się ćwiczeniom duchowym gorliwiej niż wykonywał to dotychczas w klasztorze. Podejmuje się wszystkich doczesnych i duchowych zajęć, które nie kolidują z jego milczeniem i jego sumieniem. Odprawia Mszę świętą i oficjum (czytania brewiarzowe – przyp. tłum.).
3. Pustelnik będzie przestrzegać hierarchii ustalonej przez opata, w jego współdziałaniach z innymi zakonnikami; na przykład podczas celebracji Mszy świętej i pracach fizycznych. Co do poszczególnych ćwiczeń duchowych, na przykład posty, nocne czuwania i modlitwy, mają one być pozostawione do uznania pustelnika, należy jednak pamiętać, że zawsze lepiej porozumieć sie w wątpliwej sprawie z ojcem duchownym.
4. Pustelnik będzie czcił i szanował każdego brata – jednakowo lepszego czy gorszego od siebie.
5. Wszelkie spotkanie pustelników w celu zbędnej gadaniny jest zabronione. Jednak w przypadku choroby, brat może zaoferować choremu pustelnikowi słowa pocieszenia, które są zbawienne dla duszy i wzrostu Bożej miłości.
6. Pustelnik (po arabsku słowo habiss znaczy dosłownie więzień) jest tym, który żyje nie “pod własnym imieniem”, to znaczy kimś, kto izoluje się w celi czuwając nad swymi zmysłami i myślami z wielką starannością. Może opuścić pustelnię tylko z konieczności. Nie będzie utrzymywał żadnych przyjaźni, chyba że z innym cnotliwym pustelnikiem poprzez powściągliwą rozmowę, z niewielką ilością słów, ponieważ one zakłócają spokój i uwielbienie Boga.
7. Nie może zajmować celi, skąd jego westchnienia i lamentacje mogły by być słyszane jako modlitwy i śpiewy.
8. Nie powinien spożywać posiłku z kimkolwiek w swojej celi. Będzie pamiętał aby jeść i pić skromnie. Nie może się uskarżać, pamiętając że podstawowym celem samotności jest zwalczanie zmysłowej przyjemności i poddanie się Bożej miłości.
9. Posiłek będzie jadł raz dziennie, o godzinie 2 po południu. Posiłek powinien składać się z jednej potrawy, do której może dodać porcję warzyw, oliwek lub tym podobny dodatek. Jeśli chce przyjąć dodatkową pokutę, powinien skonsultować to z przełożonym.
10. Jedzenie i picia nie mogą być przechowywane w celi z wyjątkiem dzbana z wodą, który usunie konieczności wychodzenia z celi, a tym samym stratę czasu.
11. Jeśli pojawią się jakieś pytania dotyczące zakwaterowania, żywności lub napojów, pustelnik może skonsultować się ze starszym współbratem lub przełożonym i postępować zgodnie z otrzymaną radą.
12. Nigdy nie wolno jeść mięsa, nawet w chorobie, bez zgody przełożonego.
13. Ten, kto czyni żadnych postępów w życiu pustelniczym, kto staje się coraz bardziej leniwym z samolubstwa, musi wrócić do klasztoru, jeśli Superior lub starsi uznają to za konieczne.
Do tego Statutu kanonicznego, z czasem zostało dołączonych sześć następujących artykułów:
1. Kobietom jest surowo zabronione wejście do pustelni. Pustelnik musi również unikać towarzystwa osób świeckich. Dotyczy to przestrzeni ograniczonej murami zewnętrznymi. Kobiecie nigdy nie wolno wchodzić do kaplicy pustelni, ale musi pozostać za kratą drzwi zewnętrznych kaplicy, jeżeli chce słuchać Mszy św.
2. Wszystko używane przez pustelnika musi zawierać znak ubóstwa i być bezpretensjonalne. Nie powinien obcinać włosów, ale musi pozwolić aby rosły na znak pełnego poświęcenia się Bogu.
3. Musi szybko, biorąc jeden posiłek dziennie, które będą przynosili do Niego z klasztoru. Będzie jadł ani mięsa, ani owoców. Alkohol jest zabroniony. W czasie Wielkiego Postu, jego jedynym pożywieniem będą warzywa doprawione olejem.
4. Milczenie jest obowiązkowe. W skrajnych przypadkach konieczności, jest dozwolone mówić krótko i półgłosem.
5. Pustelnik może spać tylko pięć godzin. Godziny nocne, będą spędzane na modlitwie i uwielbieniu. Modlitwy i nieszpory będą odmawiane w kaplicy z księgi, która znajduje się na pulpicie.
6. Eremita ma prawo do opuszczenia pustelni tylko po formalnej zgodzie przełożonego.
Ojciec Blaibel zamknął ten rozdział, w następujący sposób:
“Ci z pustelników, którzy dodadzą inne pokuty i osobiste umartwienia do tej dyrektywy, mogą to zrobić tylko pod nadzorem przełożonych. Mogą oni, na przykład nosić włosiennicę, spać na ziemi zimą i latem, nie ma nic pod głowę za wyjątkiem pieńka drewnianego, stać nieruchomo z rekami rozciągniętymi w formie krzyża, często padać na twarz, lub pościć dwa lub trzy dni pod rząd”.
I oczywiście te wszystkie rygory, miały być dodane po długich godzinach spędzonych na modlitwie i pracy fizycznej.
Po przeczytaniu tego, możemy w pełni docenić, jak Kościół starał się otoczyć to powołanie matczyną, czujną uwagą, aby chronić mnichów od wszelkiego rodzaju fałszywych iluzji, oszustwa, nadużycia i szarlatanerii.


Kategorie: on 03/06/2012 at 15:18  Dodaj komentarz  

60. Głos z nieba. Cud z lampą.

Teraz jednak niebiosa przemówiły w imieniu Szarbela, były gotowe dać znak. Historia ta pochodzi ze świadectwa Saba Bou Moussa, który spisał je własnoręcznie, kiedy miał 60 lat. Spędził on 9 lat w młodym wieku, w klasztorze Annaya.

Pustelnik, ojciec Elias z Mishmish w wieku 60 lat zmarł 13 lutego 1875r. Pustelnia stała pusta i Ojciec Szarbel ponownie przedłożył pokorną prośbę na opuszczenie klasztoru i zamieszkanie w pustelni. Przełożony ciągle się opierał. Tego dnia przekazał mu plik kartek z prośbą.

“Czy mogę cię prosić o opracowanie tego. Jest to pilna sprawa. Masz pozwolenie na pracę wieczorem, jeśli będzie to konieczne.”

Szarbel skłonił się i odszedł. Przełożony patrzył za nim przyjaznym wzrokiem.

W kuchni, dwaj młodzi chłopcy, z których jednym był Saba Bou Moussa, zmywali naczynia. Ojciec Szarbel przyniósł do nich swoją lampę i zostawił mówiąc: “Jest pusta. Czy moglibyście ją napełnić?” “Chętnie” odpowiedzieli. “Proszę ją zostawić na kredensie i zaraz odniesiemy”.

Szarbel powrócił sam do celi. Kiedy jeden z chłopców spojrzał na lampę, szelmowski uśmiech pojawił się na jego twarzy. Nadarza sie cudowna okazja zrobił psikusa temu księdzu! nalał do lampy wody i szybko odniósł nie spodziewającemu się ojcu. Drugi z chłopców nieśmiało protestował, ale szybko uznał, że trochę żartu nikomu nie zaszkodzi.

Dziękując za przysługę, Ojciec Szarbel odebrał lampę i delikatnie ustawił do pracy. Dwaj żartownisie z niecierpliwością czekali na skutek ale lampa żartowała z nich. Paliła się jasno w zwykły sposób i Ojciec zasiadł do pracy. Obaj intryganci osłupieli! Jeden z nich nie mógł ustać dłużej i pobiegł do celi Przełożonego, który zbudzony przez hałas, spytał: “Co się dzieje, o co chodzi? Co ty tu robisz o tej porze?”

“Ojcze, wstydzę się powiedzieć, co zrobiłem. Aby podrażnić się z Ojcem Szarbelem, nalałem do jego lampy wody zamiast oleju.”

“No dobrze. Weź lampę i napełnij ją prawidłowo. Porozmawiamy jutro o twoim roztargnieniu.”

“Ojcze, ale ja nie to chcę ci powiedzieć. Lampa nie zgasła! Proszę zobaczyć samemu”. Promień światła dochodził spod drzwi celi Szarbela. Przełożony z gestem niedowierzania podszedł pod celę Szarbela, pukając w nie. Szarbel otworzył.

“Ojcze, jestem zdziwiony! Wszystkie światła powinny być zgaszone, a twoja lampa pali się nadal. Pierwszy raz jesteś nieposłuszny!”

“Wybacz mi Ojcze w Imię Chrystusa” padła odpowiedź. Wydawać by się mogło, że najprościej byłoby przypomnieć Przełożonemu, że sam zezwolił na pracę późną porą, jednak Szarbel wolał wybrać drogę pokory.

“Przyjdź do mnie jutro” dodał Przełożony “poprosić o pokutę za swoje wykroczenie. Na ten czas zabieram twoją lampę. Będziesz mógł ją odebrać ode mnie rano.”

Powróciwszy do celi, Ojciec Przełożony usiadła przy stole aby sprawdzić to co opowiedział młody chłopiec. Otworzył lampę i ku swemu zdumieniu nie znalazł w środku ani kropli oliwy. Była tylko woda, która paliła się w lampie! Zdumiony tym odkryciem, spytał siebie, czy jest to znak od Boga potwierdzający świętość tego pokornego człowieka i polecający udzielenie zgody na dawno złożoną prośbę. Bóg często wstawia się w sprawach, kiedy ludzie są niechętni do działania. Czy to nie Duch Święty doradził Papieżowi Janowi XXIII zwołanie Soboru? Czy to nie On zainspirował Wikariusza Lyonu do wyświęcania Jana Marii Vianney’a mimo słabych wyników w nauce, tak że później stał się świętym w konfesjonale?

Teraz woda płonęła jak oliwa. Zaprawdę, to mówił Bóg! Następnego ranka o świcie, Przełożony Generalny został powiadomiony, a odpowiedź twierdząca nadeszła tego samego dnia. “Od tego wieczoru, będziesz służyć Bogu aż do końca swoich dni.” Taka była pisemna zgoda Wielebnego Ojca Generała Zakonu Maronitów Libańskich.

Kategorie: on 26/01/2012 at 19:52  Dodaj komentarz  

59. Nowa łaska

Przełożony Szarbela nie mógł spełnić jego życzenia przeniesienia do pustelni od razu. Formalna tradycja kazała wykluczyć wszystkich tych zakonników, którzy uważają się za “doskonałych”, z życia pustelniczego. Kandydat był zobowiązany do spełnienia następujących czterech warunków;

1 – Powinien mieć śluby zakonne złożone w Zakonie oficjalnie uznanym przez Kościół.

2 – Powinien spędzić w Zakonie pięć lat regularnego życia klasztornego.

3 – Musi poprosić i uzyskać zezwolenie swego przełożonego.

4 – Musi uzyskać potwierdzenie swego powołania przez Opata lub Przełożonego Generalnego Zakonu. Myśl Kościoła biegła w tych sprawach w tym kierunku. Samotność, służebnica czystej kontemplacji, jest to delikatny instrument, którego nie należy składać w ręce, które nie posiadają wytrwałości, aby sobie z nią poradzić.

Szarbel złożył śluby dwadzieścia dwa lata wcześniej, a zatem mógł słusznie przedłożyć swoją prośbę. Potrzebował tylko zgody Przełożonych, która nie mogła nadejść bez jakiegoś znaku lub wskazania, że ten zakonnik cieszy się mądrością i innymi cechami potrzebnymi do tak trudnego przedsięwzięcia.

Kategorie: on 19/01/2012 at 20:25  Dodaj komentarz  

58. Początek życia pustelniczego

Jak już wspomniano, Szarbel żył w środowisku, gdzie idea życia pustelniczego kwitła. Każdy klasztor w Libanie szczycił się swoimi pustelniami i pustelnikami. Zapał, który Szarbel posiadał do tego sposobu życia zakorzenił się podczas wizyty u swoich wujków w Quzhaya. Teraz był przekonany, że to powołanie skierowane było dla niego.

Najbliższe sześć lat spędzi na słuchaniu i uczeniu się od o. Elizeusza Hardini, brata “Świętego z Kfifan”, który nadal mieszkał w pustelni w Annaya pomimo swoich ponad osiemdziesięciu lat. Ten pobożny człowiek wywarł wielki wpływ na Szarbela, który, słuchając go, słyszał wielokrotnie słowa “O Naśladowaniu Chrystusa” kierowane do niego: “Jeśli chce się znaleźć całość, należy zostawić wszystko” i “Bóg mówi do duszy w ciszy. ” Wielkie rzeczy dokonują się w spokoju, jasności wewnętrznej wizji i dyskretnym ruchu ukrytych zwycięstw, kiedy miłość przychodzi, aby poruszyć serce. Naprawdę potężną siłą jest cisza.

Czyż Odkupienie nie było przygotowane podczas owocnej ciszy, która trwała trzydzieści lat? Widzimy wielką ciszę otaczającą Chrystusa, Jana Chrzciciela, Józefa i Maryję, którzy mogliby nam powiedzieć tak wiele pięknych rzeczy.

Kategorie: on 16/01/2012 at 19:30  Dodaj komentarz  

57. Ku górze

Szarbel spędził dwadzieścia trzy lata w pustelni leżącej powyżej Annaya. Jego życie w tym czasie stanie się jaśniejącym świadectwem cnoty wspaniałego “samotnika”, człowieka odurzonego Bogiem.

Powołanie pustelnika jest wyjątkowe. Nasz zakonnik z Annaya odczuwał to całą swą istotą. Przedłożył Przełożonemu swe pragnienie i poprosił o zgodę, aby podjąć to najbardziej rzadkie ze wszystkich zobowiązanie.

To, że ten surowy styl życia znajduje tak wielu adeptów nie dziwi człowieka Orientu, tak jak człowieka Zachodu. W Zakonie Maronickim, pustelnik nie jest traktowany ani jako człowiek świecki ani jako wyrzutek, a na pewno nie jako dezerter. Wręcz przeciwnie, zgodnie z Regułą, pustelnik staje się własnością Boga. On nie tylko umiera w swoich relacjach ze światem zewnętrznym, również rezygnuje pociechy towarzystwa swoich współbraci. Pustelnik wywyższa cnoty religijne do najwznioślejszego stopnia heroizmu. Ojciec Szarbel został teraz zaproszony aby stanąć na progu tajemnicy samotności. Wkrótce będzie wypełniać, jak wielu innych uczyniło przed nim, swoje przeznaczenie, aby wejść do królestwa Tego, który “żyje w krainie niedostępnej światłu”. On został powołany, aby żył w znacznie większej bliskości z Bogiem. Pustelnik jest jednym z tych nielicznych wybrańców, którym Ojciec pozwala dostrzec Swoje oblicze. Samotna egzystencja Szarbela była, jak się przekonamy, proklamacją jego świętości.

“Człowiek”, powiedział Tomasz z Akwinu, “jest w stanie żyć samotnie tylko z dwóch powodów: albo dlatego, że jego dziki charakter czyni go nie nadającym się do życia wspólnie z innymi, redukując go do poziomu dzikich bestii, albo dlatego, że oddaje się Bożej Prawdzie, która jest nadludzka”.

Daleki od mizantropii, Ojciec Szarbel zdał sobie sprawę, że tych szesnaście lat, które spędził we wspólnocie klasztornej, było tylko przejściowym etapem w jego życiu, i że musi teraz zrobić kolejny krok naprzód, wyrzekając się radości z towarzystwa i wejść w głębszą samotność, gdzie dusza może wznieść się bez przeszkód, bliżej Boga.

Kategorie: on 15/01/2012 at 19:24  Dodaj komentarz  

56. Księża robotnicy

Od samych początków swego istnienia Zakon Maronitów Libańskich za swoją misję społeczną uznawał odzyskanie i przywrócenie ojczyzny, która przez wiele wieków była ofiarą jednego z najbardziej zacofanych systemów feudalnych: tureckiego Imperium Ottomańskiego. Zakon musiał zmierzyć się z nadludzkim zadaniem prowadzenia powierzonych ich opiece społeczności w trzech istotnych dziedzinach: duchowej, kulturalnej i społecznej. Głównym przedsięwzięciem była budowa dużej liczby klasztorów i tworzenie w okolicy chrześcijańskich wspólnot, które zakonnicy prowadzili i chronili. Ich wytrwałość i odwaga, doprowadziła do utworzenia ośrodków wiary chrześcijańskiej, które promieniowały światłem w każdy zakątek kraju. Okręgi Jbeil i Batroun w szczególności ukazały swoje chrześcijańskie oblicze.

W wielu rejonach mnisi stali się rolnikami aby uzyskać prawo do części ziemi, na której pracowali. Wymyślili różne techniki przydatne w eksploatacji skalistych, górzystych stoków, z których ziemia uprawna była wypłukiwana przez deszcze. Ponadto uczyli słabo wykształconych wieśniaków uciskanych przez chciwych właścicieli gruntów.

Wpływ cywilizacyjny zakonu był odczuwalny w dziedzinie nauki jak również sztuki. Byli doskonałymi uczniami i promotorami wielu różnych zawodów. Kapłan często bywał kamieniarzem, kowalem, stolarzem, tkaczem, krawcem, szewcem, winiarzem, piekarzem itd. Ojciec Szarbel brał udział w większości z tych zajęć.

Przez całe czterdzieści siedem lat swej profesji zakonnej w Mayfouq, Kfifan i Annaya, Szarbel wykonywał nieprzerwanie prace fizyczne, które szły w parze z jego zajęciami ewangelizacyjnymi i kontemplacją. Podczas zmieniających się pór roku, można było go widzieć, kiedy podobnie jak chłopi ciął drzewa w lesie, przewoził ciężkie wiązki drewna lub ściętych pędów winorośli, a nawet ogromne kosze winogron do prasy, bez zatrzymywania sie nawet by ugasić pragnienie. Zawsze wybierał najbardziej służebne, pokorne zadania, nigdy nic nie podejmował ich jednak bez akceptacji współpracownika lub kolegi kierującego pracą. Pracując w ten sposób, wydawało mu się, że upodabnia sie do Stwórcy, kiedy kształtował świat. Szarbel doświadczał wyraźnej przyjemności, kiedy był posłuszny tej sile przewodniej. To dawało mu okazję do pracy i satysfakcję z jej wykonywania. I tak, po upływie kilku stuleci, ci wschodni mnisi stali się protoplastami “pracowników-kapłanów”, który przekazują ducha Chrystusa światu.

Kategorie: on 08/01/2012 at 15:04  Komentarze (1)  

55. Apostoł chorych

Pewnego dnia, kiedy Ojciec Szarbel był w drodze do Mishmish, starsza kobieta, całkowicie bez tchu, podbiegła do niego. “Ojcze”, krzyknęła: “mój syn umiera. Proszę przyjść, zanim będzie za późno”.

W nędznym posłaniu leżał mężczyzna, walcząc o życie. Wołał: “Ach, ja cierpię, pomóż mi, matko… Nigdy jej tu nie ma.”
“Idę, synu,” zapewniła kobieta. “Przyprowadziłam księdza”.

“Ksiądz”, odparł mężczyzna z nerwowym śmiechem: “Nie chcę go. Powiedz mu, żeby zostawił mnie w spokoju”.

“Gdzie cię boli?” zapytał Ojciec Szarbel, który wszedł do pokoju. “Jeśli mogę pomóc, chętnie to zrobię.”

“Moje piersi są w ogniu. Muszę ciągle pić. Nie mogę spać.”

Szarbel zożył ręce do modlitwy, pobłogosławił chorego i rzekł do niego: “Miej odwagę moje dziecko. Twoje cierpienie oczyszci cię. Jeśli Bóg wzywa cię do Siebie, dlaczego ty się tak boisz? On jest cudownie łaskawy, bardziej niż twoja wspaniała matka, która cierpi strasznie z twego powodu. Czy naprawdę wierzysz, że jeśliby matka miała moc Boga, i dokonała osądu ciebie, to cierpiałbyś mniej? Czy nie jesteś ukochanym dzieckiem Niepokalanej Matki?”

Matka chorego przyniósła kapłanowi dzban z wodą, którą pobłogosławił. Dał pić choremu, który przystąpił do ostatniej spowiedzi i otrzymał rozgrzeszenie z wielkim spokojem. Przygotowawszy w ten sposób umierającego, Szarbel odszedł do klasztoru. Gęsta mgła powstała wieczorem i pokryła ziemię, ale był tak pochłonięty modlitwą, że nie zauważył, dopóki nie uświadomił sobie, że zgubił się. Dopiero w nocy odnalazł swoją drogę i podążył w dobrym kierunku do klasztoru. Gdy przybył, zamiast szukać odpoczynku i pożywienia, udał się bezpośrednio do kościoła, gdzie zajął miejsce w chórze i włączył się modlitwy poranne wraz z jego braćmi.

Nie ma wątpliwości, że to stosunek do obowiązku, ta żelazna dyscyplina i niechęć do ulegania w jakiejkolwiek formie zwolnieniu, legły u podstaw jego apostolskich sukcesów.

Syn Rashida Beika

W 1873 roku przybył do klasztoru jeździec, bogato odziany i bardzo wzburzony. Po krótkiej rozmowie z przełożonym, udał się w poszukiwaniu ojca Szarbela.

“Prefekt (moudir) z Ehmej, Rashid Beik El Khoury, prosi Ciebie. Tutaj mam pozwolenie twojego przełożonego do pójścia ze mną”.

“Pójdę za Tobą”, odpowiedział Szarbel bez wahania. Godzinę później, po długim, męczącym marszu, kapłan zatrzymał się przed pięknym domem. Co za kontrast między bogatą fasadą z pokorną obecnością zakonnika! Można sobie wyobrazić niechętne spojrzenia rzucane mu przez służbę.

Nagib Beik, syn prefekta, miał tyfus. Jego stan był krytyczny, a lekarze stracili wszelką nadzieję na uratowanie życia. To matka chłopca posłała po Szarbela. Była przekonana, że jeśli przybedzie, jej dziecko odzyska zdrowie.

Posłaniec ogłosił przybycie księdza. Świadek tego wydarzenia, Assaf Hanna Khater mówi nam, jak ksiądz wszedł do pokoju chorego, wyciągnął wodę święconą, pokropił nią dziecko, a potem usiadł modląc się. Dziecko obudziło się po chwili i zawołało: “Ojcze Szarbelu!”

“Chwała Bogu,” rzekł kapłan, zwracając się do rodziców cłopca. “Wasz syn jest wyleczony”. Wyszedł z domu i wrócił do klasztoru.

Tymczasem u pacjenta gorączka zniknęła, a wkrótce potem nastąpiło pełne wyleczenie. Nagib el-Khoury później został cenionym lekarzem. To on wykonywał eksperymenty na ciele zmarłego świętego.

Kategorie: on 08/12/2011 at 20:49  Dodaj komentarz  

54. Lekarz dusz

Pod kierunkiem przełożonych, Szarbel pracował niestrudzenie nad pielęgnacją duszy i odnawianiem wiary. Wiedział on dobrze, że zwyczajowo domem zakonnika jest jego klasztor, ale wymagania Reguły i tradycje Zakonu łączył z ewangelizacją. Tak więc od samego początku, mnisi z Annaya udawali się do okolicznych wsi, aby pozostać w kontakcie z ich mieszkańcami (obecnie w samym tylko Libanie ok. 220 zakonników żyjących w klasztorach pracuje na rzecz parafii). Szarbel, choć szukał samotności, nie był niezadowolony odwiedzając wiernych. Ojciec Szymon z Ehmej mówi nam, że przełożony klasztoru Annaya wysyłał Szarbela od czasu do czasu do pobliskich wiosek, aby poprowadzić pogrzeb lub odwiedzać chorych. Kiedy skromny ksiądz przybywał, wiejski lud cisnął się do niego aby dotknąć Jego szaty i pocałować w rękę. Zwracali się z prośbą o pobłogosławienie wody przynoszonej w butelkach i dzbanach. Ta woda święcona sprawiała cuda. Inny ksiądz z Ehmej, Ojciec Michel Abi-Ramia, który była obecny przy łożu śmierci Szarbela, opowiada:

“Ojciec Szarbel dawał wielką radość tym, którzy spowiadali się u niego. Spowiadałem się często i chętnie u niego. Ciągle szukam spowiednika, tak mądrego i zachęcającego, jak on. Patrzył w głąb serca penitenta, nie zapomniał niczego, i mógł rozmawiać z każdym o jego przeszłości. Jego pomoc była nieoceniona dla ludzi, tak że mimo ciężkiej pokuty, którą nakładał, wierni zawsze chętnie przychodzili do niego.”

Cieszył się zaufaniem przełożonych i kolegów zakonników. Ojciec Szymon z Ehmej mówi nam, że pewnego razu, gdy jeden z zakonników ciężko zachorował, poprosił aby Szarbel przyszedł do jego łóżka. Święty pocieszył umierającego człowieka i udzielił Ostatniego Namaszczenia z oddaniem i życzliwością, pozostając przez całą noc przy łóżku chorego,opuszczając go tylko, aby przejść do modlitwy przed Najświętszym Sakramentem.

Kategorie: on 07/12/2011 at 20:45  Dodaj komentarz  

53. Serce poświęcone Maryi

Tradycja Reguły Zakonu Maronitów w Libanie przechowuje kult Matki Bożej na honorowym miejscu. Miłość do Matki Bożej była głęboko zakorzeniona w sercu Szarbela od jego dzieciństwa. Rozkwitła, gdy zetknął się ze Świętym z Kfifan i teraz stale rosła. Ten młody mnich, który zrezygnował z przyjemności powitania matki, skoro poświęcił się Bogu, który nigdy nie patrzył na twarz innej kobiety, czuł się bardzo dobrze, kiedy wpatrywał się w słodycz oblicza Dziewicy. Aby okazać swoją miłość i cześć dla Niej, nałożył sobie obowiązek odmawiania codziennie różańca. Liturgia maronicka ma wiele do powiedzenia na Jej temat. Podczas Mszy jak i w czytaniach brewiarza, wspomnienie Najświętszej Dziewicy zajmuje czołową pozycję. Jej imię jest wspominane wielokrotnie w trakcie brewiarza i pięćdziesiąt razy w czasie Mszy św.
Sharbel odmawiał wszystkie te modlitwy z wielką szczerością. Miał pełne zaufanie do tej, „Która z pewnością ocali tego, który skłania głowę na jej cześć.”
Podczas Mszy, po konsekracji, powtarzał: “O, Matko Jezusa, wstawiaj się za mną, bądź Pośredniczko do Twego Świętego Syna. Niech On wybaczy moje grzechy i przyjmie tę ofiarę, składaną tymi niedoskonałymi rękoma, na tym ołtarzu. Ufam w swoich modlitwach, Tobie Matko”.
W każdą niedzielę wieczorem, o zachodzie słońca, śpiewał tę pieśń: “Błogosławiona jesteś, Maryjo, i błogosławiona Twoja chwalebna dusza, za Twoją świętość która daleko przewyższa innych szczęśliwców. Błogosławiona jesteś za to, żeś pielęgnowała, pieściła i kochała Wszechmogącego, jako niemowlę. Tego, który podtrzymuje ziemię jakąś wielką tajemnicą. Błogosławiona jesteś, za to, że Twoje czyste usta dotykały Tego, którego chwała olśniewa serafinów”.
Te dwa kierunki, poszukiwanie ciszy i poświęcenie się Maryi były znakiem rozpoznawczym Ojca Szarbela. Matka Boża stanowiła dla niego bramę do nieba. Pobożnym wieśniakom z Biqa-Kafra mógłby powiedzieć:, „Jeśli chcesz mieć absolutną pewność zbawienia, módl się do Matki Boskiej. Ona jest gwarancją waszego odkupienia”. Sharbel wprowdzał w życie kult Maryjny odciśnięty w maronickiej duszy.
Matka Boska jest Królową, Patronką i Obrończynią ludu maronickiego, który nazwał Ją w swoich litaniach “Różą Mistyczną” i “Cedrem Libanu”. Nie znajdziemy domu libańskiego bez jakiegoś Jej obrazu lub ikony. Dla rodziny zaszczytem jest jej obecność. Wiele kościołów i klasztorów jest Jej poświęconych.

Kategorie: on 04/12/2011 at 22:08  Dodaj komentarz  

52. Cisza

Reguła zakonna uznaje znaczenie ciszy jako coś fundamentalnego. “Zakonnik musi przestrzegać milczenia troskliwie. Absolutna cisza bedzię zachowana od Komplety do Tercji w kościele i przy stole”. Reguła zachęca zatem mnichów do przestrzegania tego, co Święty Benedykt nazwał “wymową ciszy”; faktem jest, że bez ciszy nie może być dziękczynienia.

 Wewnątrz tego królestwa ciszy, Ojciec Szarbel odkrył niezawodny sposób uchwycenia istoty kontemplacji i zjednoczenia z Bogiem, którego szukał tak cierpliwie. Uświadomił sobie, że samotność utraci wartość, jeśli nie będzie towarzyszyła jej cisza. Hałas i pobudzenie przeszkadzają zdolności do koncentracji. Przerwanie spokoju bez jakiegoś powodu pochodzącego od Boga, oznaczałoby zerwanie tego tego delikatnego związku, którego szukał tak gorąco. Nie widział sensu w próżnej rozmowie. To groziło rozproszeniem niebieskich perfum, pozostających po codziennej komunii. Powściągliwość serca udziela się wargom. Bóg tylko był w centrum jego ducha. Był przekonany, jak zostało stwierdzone w Naśladowaniu Chrystusa, że “w ciszy i spokoju rozkwita dusza oddana Bogu i uczy się tajemnic Pisma.” (O Naśladowaniu 1,20).

W Nazarecie, milcząca Dziewica rozważała tajemnice swojego Syna, i razem z Nim odkupiła świat. Reguła nakazuje, by każdy klasztor stawał się kolejnym Nazaretem, gdzie dusze dziewicze mogą rozważać tajemnicę zbawienia i w jedności z Chrystusem i Jego świętą Matką odkupywać świat. Szarbel odpowiedział na to wezwanie podobnie jak Maryja na Kalwarii.

Kategorie: on 01/12/2011 at 21:37  Dodaj komentarz  

51. Człowiek modlitwy

Ojciec Abraham pisze w jednym ze swoich sprawozdań:
„Szarbel osiągnął najwyższy poziom, pobożności i czystości. Jego spotkanie z Bogiem, aniołami i świętymi było nieprzerwane. Większą część nocy spędzał na modlitwie, zwłaszcza błagalnej. Zawsze odprawiał Mszę świętą z największą uwagą. Po jej zakończeniu, od razu udawał się do kaplicy, gdzie przebywał cztery lub pięć godzin, praktycznie cały czas na kolanach, ze wzrokiem utkwionym w tabernakulum lub z głową pochyloną w głębokiej medytacji. Reguła zakonna wymaga od zakonników wstania ze snu o północy na modlitwę. Kiedy ten obowiązek jest spełniony, wolno im wrócić do łóżka. Ojciec Szarbel zwykle pozostawał w kaplicy na modlitwie aż do świtu. Był ostatnim opuszczającym kaplicę. Poprzez udział we Mszy św każdego z braci, przygotował się do własnej. Widząc go przy ołtarzu, można było zrozumieć, jak modli się święty. Nawet jego praca fizyczna była formą dziękczynienia.”

Brat Jawwad daje nam tego świadectwo:
“Często trwał w zachwycie, będąc pochłonięty sprawami Boga. Patrząc na niego, niejeden rozumiał, że własne serce i dusza zostały daleko za nim. Szarbel mógł zapomnieć o sobie tak, jak mógł zapomnieć o innych.

Pewnego dnia pracował ze mną w winnicy i zapytał: “Ile par wołów orze dzisiaj?” Odpowiedziałem mu: “Trzy, Ojcze”. I nie mogąc się powstrzymać, dodałem: “Po dniu spędzonym razem z nimi mógłbyś to dostrzec! On spuścił głowę i milczał.”
Dla Szarbela, modlitwa była potwierdzeniem miłości Bożej. Dzień po dniu wydobywał jej bogactwa i wznosił się coraz bardziej w kierunku ich źródła. Aby prosić o miłosierdzie i przebaczenie trzeba było umieścić ukrzyżowanego Chrystusa między nami i Wszechmogącym. I właśnie ta myśl doprowadziła Szarbela do powtarzania codziennie w swoich modlitwach, “O, Ojcze Prawdy, Twój Syn jest tutaj. Ofiara gotowa do przebłagania Ciebie. “

Kategorie: on 27/11/2011 at 18:27  Dodaj komentarz  

50. Szacunek

Szacunek okazywany przez świętego innym był pełen miłości i uprzejmości. Nachle Houssaini  w swojej opowieści daje nam tego przykład. “Pewnego dnia byłem w Annaya w tym miejscu, w którym mnisi i słudzy palili ogień w glinianym piecu. Ojciec Szarbel też tam był. Żeby podrażnić się z nim, Ojciec Roukos powiedział: “Wszyscy zgodzili się rzucić cię do ognia; nie mamy już nic innego do spalenia.”  Ojciec Szarbel upadł na kolana z tymi słowami: “Niech Bóg da mi siłę, bym był wam posłuszny.” Całkowicie zmieszany, Ojciec Roukos prosił go wybaczenie, na co Szarbel dodał po prostu “Bóg przebacza każdemu”.

Dowcipy ze świętych, bardzo często zwracają się przeciwko ich inicjatorom! Wystarczy tylko przeczytać niektóre z pięknych wypowiedzi Joanny d’ Arc, analfabetki podczas jej przesłuchania w Rouen. Święci ludzie wykazują tolerancję i życzliwość wobec tych, którzy ich obrażają. Nie jest ich sposobem odpowiadanie żartem na żart. Pewnego razu w Annaya jakiś Muzułmanin zgubił swój woreczek z tytoniem i szukał go wszędzie. Jeden z zakonników, tak dla żartu, odezwał się: “Pewnie wziął go Szarbel.” Mężczyzna zwrócił się do Szarbela i niezadowolonym głosem powiedział: “To ty, wziąłeś mój woreczek, widzieli cię!” Po krótkim wahaniu, zakonnik odpowiedział: “Czy widzisz, tą skałę tam, na dole w ogrodzie? No cóż, stoi tam od wieków i nikt jej nie zabrał.” Miał na myśli to, że tylko palacz potrzebuje tytoniu i tylko on mógłby zabrać. Mężczyzna zrozumiał i uznał, że popełnił błąd i poszedł.

Kategorie: on 27/11/2011 at 01:02  Komentarze (2)  

49. Ubóstwo

Dobrowolnie przyjmując tak skrajne ubóstwo, Szarbel w rzeczywistości naśladował największych świętych. Żył jak najbiedniejszy z biednych. Jeśli dano mu wybór odzieży, wybierał najbardziej liche jakie mógł znaleźć. W środku zimy, na wysokości 1300 metrów, miał na sobie te same ubrania, jakie się nosi w miesiącach letnich! Jego dieta była zredukowana do najskromniejszej. Pożywienie składało się z przypalonych lub zeschłych skórek chleba i najmniej smacznych owoców. Jeśli chodzi o mięso, to nigdy go nie zjadł.
Dopiero z wielkim trudem można było skłonić go dotknięcia pieniędzy. Ta relacja pochodzi od Ojca Józefa Abrahama, który znał Szarbela bardzo dobrze.
“Członek naszego zgromadzenia chciał podarować Szarbelowi niewielką kwotę w podziękowaniu za odprawienie Mszy świętej. Zostałem delegowany do przekazania pieniędzy Szarbelowi. Próbowałem to zrobić, ale nie chciał ich przyjąć. Tłumaczyłem że to nie dla niego, więc wyciągnął rękę, wziął pieniądze, ale nie chciał na nie patrzeć. Podszedł do innego współbrata i wcisnął je w jego dłoń.”
Ten drobny gest mówi wiele o naturze Ojca Szarbela i jego wyrzeczeniu się tego wszystkiego, co pochłania człowieka na ziemi. Chciał mieć jak najmniej wspólnego z tymi sprawami, aby jego dusza mogła dotrzeć do Tego, który powiedział do Marty: “Potrzeba tylko jednego.”
Istnieje ścisłe podobieństwo między Świętym Janem od Krzyża i pustelnikiem z Annaya. W jednym jak i w drugim, fizyczne objawy Stworzenia nie wkraczały w ich wizję, tak jak u innych świętych. Na przykład w świecie św. Franciszka obecność Boga jest widoczna we wszystkich żywych istotach; jednak przedmiot kontemplacji Świętego Jana i Szarbela nie miał żadnych pośredników – wiodła ona prosto jak strzała do Stwórcy.

Kategorie: on 20/11/2011 at 20:09  Dodaj komentarz  

49. Czystość

Nie wiemy kiedy Szarbel doświadczał pokus podważających wzrost jego cnót. Ale długotrwałe posty,  jego żelazna samodyscyplina, umartwienia i modlitwy w zjednoczeniu z Bogiem, wspomagały go w zmaganiach ze złem. Jak uważnie czuwał nad zmysłami! Wszyscy, którzy jego znali, potwierdzą fakt, że nigdy nie widziano go podnoszącego oczy na czyjąś twarz. Jego kaptur nieustannie był nasunięty na głowę, pozwalając jedynie na bardzo ograniczony widok otoczenia. Z trudem odróżniał drogę przed sobą. Kiedy był zobowiązany do odwiedzenia chorych, kobiety w odwiedzanym domu trzymały sie na uboczu, bo miały świadomość, że reguła zakonna nie pozwala mnichowi na przebywanie w ich obecności.

Wydaje się, że demon, który kusił Chrystusa na pustyni nie oszczędzał Jego sługi. Westchnienie wypełnione cierpieniem czasem zdradzało straszliwą walkę, która toczyła się w jego duszy. Ojciec Szymon z Ehmej pisze: “Pewnego dnia brat Paweł z Mishmish pracował na polu klasztornym, gdy usłyszał pracującego w pobliżu Ojca Szarbela, wołajacego o pomoc. Zakonnik zostawił taczkę i pobiegł mu z pomocą. Znalazł Szarbela spokojnego i cichego. “Co jest, ojcze, o co chodzi?” “Nic”, padła odpowiedź. Brat Paweł powrócił do swojej pracy i usłyszeli wołanie jeszcze raz. Powrócił po raz drugi i zapytał, dość zakłopotany: “Ale co się dzieje, Ojcze, dlaczego wołasz o pomoc? Czy mogę ci jakoś pomóc? “Spokojnym, ledwie dosłyszalnym głosem, Szarbel odpowiedział:” Proszę, wybacz mi bracie. Byłem boleśnie kuszony. Módl się za mnie.”

Niektóre pokusy dręczące go były przyczyną jego rozpaczy. Nigdy ich nie poznamy, ale możemy docenić fakt, że po burzy, która przechodziła nad ciemnoscią jego duszy, na znak Mistrza następował błogosławiony spokój , tak jak Jego wolą uspokojone zostało Morze Galilejskie.

Kategorie: on 20/11/2011 at 12:10  Dodaj komentarz  

48. Posłuszeństwo

Zajęłoby wiele stron przytoczenie każdej anegdoty związanej z jego legendarnym oddaniu posłuszeństwu. Temu podporządkowany był każdy aspekt zachowania Szarbela. Jego przełożony o. Nehmatalla Nehme, podaje nam jeden z wielu przykładów.
“Ojciec Szarbel pracował przez cały dzień w winnicy z braćmi. Poszedłem odwiedzić ich wieczorem i znalazłem Ojca Szarbela pracującego samotnie w kącie, gdzie jego współpracownicy nie byli w stanie go zobaczyć. Zapytałem:..:” Ojcze, czy jadłeś dziś obiad?”
“Nie, ojcze”, odpowiedział: “Nie zostałem jeszcze wezwany”. Widocznie był poza zasięgiem wzroku innych, a oni zapomnieli o nim. Był bez jedzenia przez ostatnie trzydzieści godzin, jako że jadał tylko jeden posiłek dziennie. “
Ojciec Ignacy Dagher, który dobrze znał Ojca Szarbela opowiedział nam to zdarzenie tuż przed śmiercią.
“Kilka lat temu, odprawiałem kapłańskie rekolekcje w Annaya w czasie kiedy ojciec Szarbel tam był. Ten zakonnik napełniał mnie podziwem, a najbardziej niezwykłe w nim było posłuszeństwo. Pamiętam dobrze pewnego dnia w czasie posiłku, jego towarzysz, Ojcze Makarios, przywołał go do siebie. Szarbel kopał w tym czasie w winnicy, ale gdy usłyszał wymawiane swoje nazwisko, opuścił kilof w połowie zamachu; bez wbicia go w ziemię i pobiegł aby zobaczyć co od niego chce współbrat. To wydało mi się najbardziej niezwykłym znakiem posłuszeństwa. “
Posłuszeństwo Ojca Szarbela było takie jak posłuszeństwo małego dziecka do rodziców. Widząc Chrystusa w przełożonych ofiarowywał się im z radością i całkowitą rezygnacją z siebie. Na tym sie jednak nie zatrzymywał. Taką samą uległość okazywał każdemu współbratu, każdemu nowicjuszowi, nawet każdemu klasztornemu robotnikowi.  W jego oczach każdy był drugim Chrystusem i tego przestrzegał. Niepozorne, niewdzięczne zadania podobały mu się i nikt nigdy nie widział go nieszczęśliwym. Nigdy nie skarżył się nikomu na czyjeś postępowanie wobec niego. To ożywiało i uświęcało każde jego przedsięwzięcie.

Kategorie: on 18/11/2011 at 11:01  Dodaj komentarz  

47. Środek ciężkości

W chwili obecnej, jedynym celem Szarbela było poszukiwanie Boga, aby mógł się z Nim zjednoczyć. Osiągał to w sposób najprostszy: poprzez życie ściśle według reguły zakonnej i swego powołania. Mądrość przekazana mu przez dwóch wujów i “Świętego z Kfifan” zaczęła nabierać nowego znaczenia.

“Mnich odchodzi od świata w jednym celu: aby żyć w obecności Boga. Sensem jego istnienia jest miłość, jaka przejawiała się w życiu Chrystusa. Mnich musi być świadkiem Chrystusa na ziemi przez jakość jego ofiary i jego absolutną wierność regule. “

Życia Szarbela było realizacją tego programu. W rzeczywistości jego życia wydaje bardzo proste poprzez jego pokorę i powściągliwość. Ale ten spokój, wypełniony jest takim bogactwem intensywnych uczuć i głębią, że pomagał we wzrastaniu, oświetlając wszystko, co weszło z nim w kontakt. Mimo że na pozór bardzo zwyczajne, życie Ojca Szarbela było przewodnim światłem dla jego współczesnych. W Nim, rozpoznawali świętego.

Naoczni świadkowie świętości pustelnika wciąż żyją w czasie pisania tych słów. Ci, którzy pielgrzymują do Annaya mogą ich zobaczyć i posłuchać. Teraz te osoby mogą nas oprowadzić po tym dziwnym ogrodzie, pełnym cudem Szarbela.

Kategorie: on 16/11/2011 at 20:09  Dodaj komentarz  
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 74 other followers

%d bloggers like this: