Nasza pielgrzymka

Kiedy przed kilkoma laty czytałem w miesięczniku Miłujcie się informacje o Św. Charbelu Makhlouf nie przypuszczałem, że będę miał cokolwiek wspólnego z Nim.

Okazało się, że będę miał. Wczoraj (25/02/2011) z żoną Oleńką wróciliśmy z czterodniowego pobytu z sanktuarium poświęconego Świętemu. Chcemy podzielić się tym co widzieliśmy. Może komuś ułatwi to nawrócenie? Może ktoś skorzysta z praktycznych informacji planując własny wyjazd? A może tylko zaciekawi? Ale po kolei.

Aby zrozumieć dlaczego pielgrzymowaliśmy do Libanu możesz przeczytać wpisy w kategorii Choroba.

Jak tam piszemy, po powrocie Oleńki ze szpitala w Wieliszewie dokończyliśmy wspólnie nowennę za wstawiennictwem św. Szarbela.  Po kilku dniach pojawiła się myśl o podziękowaniu Świętemu osobiście za to czego doświadczyliśmy podczas pobytu w Wieliszewie. Mamy świadomość, że  w tym czasie modliło się wiele osób w tej samej intencji. Jednak nasze przekonanie o wstawiennictwie Świętego było tak silne, że nie mieliśmy wątpliwości, ze powinniśmy się tam udać.

Nasza pielgrzymka, to najkrócej mówiąc modlitwa + logistyka rozłożone w czasie. Jako czas pielgrzymki założyliśmy 3-7 dni, najchętniej 4-5.  Wydawało się to uzasadnione zarówno stanem zdrowia Oleńki jak i doświadczeniami innych wyjazdów. Oczywiście, czas trwania uzależniony był przede wszystkim rozkładem lotów.  Wiele linii lotniczych lata do Bejrutu 1-2 razy w tygodniu. Szczegóły we wpisie Przelot.

Jeśli idzie o modlitwę, to zabraliśmy Pismo Święte, modlitewnik z tekstami Mszy św. Ja dodatkowo Drogę Pielgrzyma, Georga Basila Hume. Swoją drogą, trochę to wygląda skomplikowanie: Polak, który jedzie do Libanu aby w kościele Maronitów czytać książkę Benedyktyna, arcybiskupa Westminster…  Z drugiej strony, czyż nie jest ilustracja katolickości (powszechności) Kościoła?

Wyszukiwarka lotów dała nam możliwość pobytu w dniach poniedziałek-czwartek. A więc mamy sporo czasu na porozmawianie z Panem Bogiem, św. Szarbelem i sobą samym. I tak rzeczywiście było. Program prosty: śniadanie, Msza święta, odpoczynek, lektura, modlitwa przy grobie świętego, posiłek popołudniowy, pobyt w pustelni. Realizacja punktów programu w różnej konfiguracji w zależności od aktualnego stanu ducha i ciała.

Chyba będę usprawiedliwiony nie epatując czytelnika opisami przeżyć i emocji w czasie pielgrzymki. To zapewniają nam media w nadmiarze. Natomiast to co najważniejsze i tak się opisowi wymyka… Myślę, że mogę skwitować tę kwestię żartobliwe: niejeden z czytelników w tym miejscu powtórzy za poetą: „znam ten ból, bom sam matką był”.

Postanowiliśmy z tych czterech dni „urwać” jeden na wyjazd poza Annaya. Poszukiwania w internecie celu wyjazdu wskazują kierunek: Dolina Quadisha. O tej jednodniowej wycieczce więcej we wpisie Kadisza.

Published in: on 27/02/2011 at 16:51  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://szarbel.wordpress.com/2011/02/27/hello-world/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: