17. Dotykałem Ojca Szarbela

Pozwólcie, że przedstawię wam kogoś, kto widział pustelnika na własne oczy, kto dotykał go swoimi rękami. To zdarzyło się 7 sierpnia 1952 r. Kolejna ekshumacja była w toku. Została podjęta, aby raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości i rozpowszechniane plotki na temat zadziwiających cech fizycznych zwłok. Raz jeszcze grób został otwarty w obecności Czcigodnego Przełożonego Generalnego zakonu, pod przewodnictwem kardynała Tappouni.

Dwunastu arcybiskupów i biskupów, księża i zakonnicy z klasztoru oraz komisje: medyczna i kanoniczna , składało się na zespół, który przystąpił do otwarcia grobu. Ciężkie młoty, kilofy i łomy z głuchym łomotem otwierały przejście przez hermetycznie zamurowaną ścianę. Nadszedł moment krytyczny! Rzesza ludzi niecierpliwie czekała u drzwi klasztoru. Można było odczuć napięcie narastające wraz z każdym odwalanym kamieniem. Wreszcie ukazał się zarys starej, cynkowej trumny, teraz mocno skorodowanej, spoczywającej na dwóch kamieniach. Eksperci zbadali wnękę. Była sucha za wyjątkiem dna pod trumną, które było wilgotne, pokryte czymś w rodzaju surowicy. Trumna została wydobyta i otwarta na niedowierzających oczach widzów. Co zobaczyłem? Martwego człowieka? Nie! Nie miałem uczucia takiego jakie ma się widząc zwłoki. Ten człowiek spał, to wszystko;, był to odpoczywający zakonnik ubrany w szaty liturgiczne. Wyjęto go z trumny i posadzono. Ramiona i nogi ułożyły się naturalnie a głowa zachowała ruchomość. Ubiór został usunięty, ponieważ był całkowicie nasączony. Mały materac, na którym leżało ciało przegnił a z poduszki pozostały dwa szczątki. Szaty liturgiczne, szczególnie alba, były w plamach ze krwi. Krótkie włosy nadal pozostawały na tyle głowy i przez skórę widziałem żyły w kolorze ciemno brązowawym.

Przed włożeniem ciała zakonnika do nowej trumny, tym razem wykonanej z drewna cedrowego, księża ubrali je w czysty ubiór, i został nam udzielony przywilej ucałowania dłoni pustelnika. Tej ręki, którą dotykałem własnymi rękoma. Czułem ją pod moimi palcami! Była ona miękka, niemalże pulsująca i ciepła. Dziwna ekstaza przeszyła mnie w tym momencie i nadal drżę, kiedy myślę o tym. Ciało nie miało jakiejkolwiek woni; nie było żadnego śladu rozkładu i utrzymywał się tylko wysięk. Te cuda nie dotyczyły tylko ciała. To nie jałowa ciekawość ściągała tłumy do Annaya. Odrodzenie wiary, nawrócenie było tym co zadziwiało i zachęcało. Ożywcze tchnienie Boga niosło się przez święte wzgórze, pobudzając je przynaglając ludzi do konfesjonałów, do Komunii św. i chrztu. Oni modlili się i pragnęli  jak jeden mąż. Przybywali zewsząd, ze wszystkich środowisk, zawodów i różnych religii. Chrześcijanie i muzułmanie jednakowo wzywali cudotwórcę.

Są odnotowane inne przypadki wykazuje pewną odporność na rozpad. „Ale w tym wypadku,” objaśniał mnie dr Pige z Paryża, „pocenie się, nie może być wytłumaczone eliminacją obrzęków: ciało kogoś, kto cierpi na obrzęki, opróżnia się bardzo szybko po śmierci. Musimy pamiętać, że ciało Ojca Szarbela było wystawione na powietrze przez około cztery miesiące i to że pięćdziesiąt pięć lat po jego śmierci poci się nadal, nie wynika z tego, że płyn ustrojowy jest wydalany z ciała, ponieważ już dawno został by wydzielony wielokrotnie!”

Teraz już bez żadnych wątpliwości, ciało Ojca Szarbela będzie nieniepokojone spoczywać w szkatule z cedrowego drewna w klasztorze Annaya aż do błogosławionej godziny beatyfikacji.

Published in: on 14/03/2011 at 18:06  Dodaj komentarz  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://szarbel.wordpress.com/2011/03/14/dotykalem-ojca-szarbela/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: