21. Wezwanie

Rodzina Makhlouf była rodziną szczęśliwą, zadowalającą się z trudem zdobywanym codziennym chlebem. Spokojna, zdyscyplinowana egzystencja miała wkrótce ucierpieć na skutek wydarzenia, które całkowicie odmieniło los tej niewielkiej grupki osób.

Pewnego wieczoru, kiedy rodzina była zebrana wokół kuchennego stołu, ktoś zastukał do drzwi. Wszyscy spojrzeli po sobie ze złowrogim przeczuciem. Ojciec Antoun wstał od stołu i otworzył drzwi. Oliwna lampka oświetlała tylko na tyle, aby można było dostrzec grupę żołnierzy na koniach, z których jeden zbliżył się z dokumentem w dłoni.

„Antoun Makhlouf,” zawołał nawet nie zsiadając z konia. „na rozkaz prefekta, jutro o świcie masz stawić się z osłem na front, do dowożenia zaopatrzenia dla walczących oddziałów.” Antoun zaskoczony wyjąkał: „Panie sierżancie, kto zajmie się moją rodziną. Jesteśmy bardzo biedni!” … wskazując na malutkiego Józefa, który miał wtedy 3 lata mówił dalej „to maleństwo potrzebuje mnie. Ode mnie zależy czy oni przeżyją.”

„To nie moja sprawa,” odpowiedział żołnierz.

„Dajcie mi choć dwa, trzy dni na przygotowanie…”

„To rozkaz.” powiedział groźnie sierżant. „Jutro, tam na dole, albo…” I jeźdźcy wycofali się z głuchym odgłosem końskich kopyt.

Rodzina została zdruzgotana. Następnego ranka Antoun Makhlouf opuścił dom, aby nigdy do niego nie powrócić. Mały Józef był nieświadomy tej tragedii i nawet nie podejrzewał, że pewnego dnia, wujek Tanios zostanie jego przybranym ojcem. Wiele lat miało opłynąć, zanim dowie się jakie wydarzenia doprowadziły do śmierci ojca.

Oto co się wydarzyło. W tym czasie wojska egipskie prowadzone przez Ibrahima Paszę najechały na południe Libanu. Emir Bashir, rządzący Libanem, wysłał uzbrojone oddziały przeciw Abdullahowi, Paszy Akry.  Jednak wojska najeźdźcy były silniejsze i nadmorskie osady, jedna po drugiej, były zdobywane przez Egipcjan w ich pochodzie na północ, przeciw Turcji. Wielu wieśniaków otrzymało wezwania do transportu zaopatrzenia dla wojska. Antoun należycie wywiązywał się z obowiązków i zezwolono mu na powrót do domu. Jednak nie było mu dane powrócić. Koło Ghorfeen poważnie zachorował i wkrótce zmarł.
Został pochowany w nieoznaczonym grobie a rodziny nikt nie powiadomił.

Po miesiącach beznadziejnego oczekiwania Brigitta ostatecznie musiała pogodzić się z tym, że jej mąż nie żyje. Jej odważna, dumna natura odrzuciła rozpacz, dlatego jeszcze bardziej niż przedtem poświęcała się wychowaniu dzieci. W końcu zdała sobie sprawę z niemożności wyżywienia i wychowania pięciorga dzieci w pojedynkę i po dwóch latach samotnego zmagania się, przyjęła propozycję małżeństwa, którą złożył niejaki Lahoud Ibrahim, pobożny mieszkaniec Biqa-Kafra. Ceremonia zaślubin miała miejsce w październiku 1833 r. Ten mężczyzna całkowicie poświęcony nowej rodzinie powziął myśl aby zostać księdzem, co było możliwe w Kościele Wschodnim (mężczyzna żonaty mógł być wyświęcony na diakona i prezbitera – przyp. tłum.). Omówił tę sprawę z żoną, która zgodziła się. Wprowadzenie w kapłaństwo nie trwało tak długo jak obecnie, tak że niedługo po tym przyjął święcenia kapłańskie pod imieniem Dominik lub Doumet.

Published in: on 19/03/2011 at 16:40  Dodaj komentarz  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://szarbel.wordpress.com/2011/03/19/21-wezwanie/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: