25. W domu wujków pustelników

Droga łącząca Biqa-Kafra z Quzhaya, gdzie żyli dwaj wujkowie Józefa, biegła przez Dolinę Kadisza.  Ojcowie Augustine i Daniel Shidiaq z Bsharre zostali skierowani do tego klasztoru jakiś czas temu. Odczuwając wyraźny pociąg do życia ascetycznego, prosili o pozwolenie na spędzenie reszty życia w odosobnieniu i milczeniu w klasztorze pod wezwaniem Mar Boula (św. Pawła).

Ich wpływ na dalsze życie Józefa był decydujący. Chłopiec, który już podziwiał ten oryginalny styl życia, uczestniczył w ich modlitwach i śpiewach. Służył im do Mszy św. i słuchał ich mądrych rad. Pewnego dnia, przybywszy przed świtem, zaszedł do maleńkiej kaplicy. Tam zastał wujków modlących się od północy.

Był to czas porannego Anioł Pański. Jeden z pustelników wstał, wziął ciężki drewniany młotek i zaczął uderzać w olbrzymi mosiężny gong. Józef wziął to narządzie z ręki wujka i sam kontynuował dzwonienie ze wzrokiem utkwionym w obraz Matki Bożej.

Podczas kolejnych wizyt wujkowie dali mu wyczerpujący wykład historii monastycyzmu. Wiele razy słyszał ich mówiących „Kto pragnie znaleźć Pana, żyć w doskonałym zjednoczeniu z Nim, musi oderwać się od wszystkich marności, którymi zajmuje się świat, i wejść w siebie samego. Być zakonnikiem, to być samotnym.” Greckie słowo „monachos” znaczy żyć samtnie. Arabskie słowo „rahib” znaczy dokładnie to samo co greckie „anakhorein”, (ana = po jednej stronie; khorein to odejść, wycofać się) i oznacza człowieka, który ucieka od świata aby w samotności przebywać w towarzystwie Boga.

„Jest oczywistym, moje dziecko, że ktoś kto wybiera takie życie, jest nienormalny dla mądrych ludzi tego świata; ale święty Paweł powiedział nam, że głupota w oczach ludzi jest mądrością w Królestwie Bożym.”

Józef osiągnął wiek 16 lat i w miarę upływu czasu coraz bardziej doceniał szlachetne ideały życia monastycznego. Doceniał klasztory – natchnione miejsca gdzie schronili się zakonnicy, tchnące pokojem i modlitwą. Spośród wszystkich pustelni, ta jedna przynależna do klasztoru Quzhaya, miała szczególne miejsce w jego sercu.

„Spójrz tam!” Powiedział Ojciec Augustine wskazując na klasztor. „Widzisz tę bryłę trzech głównych budynków? Słyszysz huk wodospadu spadającego w dolinę. Czyż nie wydaje się być echem głosów tych, którzy śpiewają tu Bożą chwałę? Tam daleko w dole, u podnóża tej wielkiej skały możesz dostrzec słynną pustelnię Świętych: Michała i Bishai.”

Centralna część klasztoru może przypominać komuś gniazdo jaskółki przylegające do skały. W rzeczywistości ten kościól został wybudowany na żywej skale. To położenie dawało schronienie świątobliwym zakonnikom od IV wieku. W czasach nam bliższych, zakonnicy często oddalali się od świata osiadając w pustelniach Qouzaya. Takim przykładem może być Younnal al-Matriti i inni po nim, którzy zostawali biskupami; jak cudowny poeta Gabriel Farhat i inni, którzy stali się założycielami zakonów – jak to później zobaczymy.

Józef był zachwycony dowiadując się, że niegdyś, w  Dolinie Kadisza, którą przechodził w drodze powrotnej, mieszkali słynny pustelnicy, których psalmy wznosiły się ku niebu dzień i noc z tych świętych miejsc.
Kadisza, starożytne centrum idei cenobickiej, nadal oferuje zaintrygowanym gościom niezwykły widok licznych maleńkich cel, wykutych w skale i połączonych ze sobą wąskimi drogami. Z dna doliny, Józef był w stanie dostrzec tylko przebłysk nieba. Z zachwytem spoglądał na święte miejsce, niepowtarzalne w Libanie, tak bogate w cnoty i poświęcenie tylu świętych mężów.

 

Czuł się przytłoczony patrząc w górę na majestatyczne góry, których skaliste szczyty spoglądały na siebie w słońcu, niczym rycerze szykujący się do boju. Czas wyrzeźbił w ścianach groty, gdzie w modlitwie, pocie i wyrzeczeniach, tysiące atletów Chrystusa znalazło schronienie. Te groty były już licznie zamieszkałe podczas wypraw krzyżowych a jeszcze więcej cenobitów pojawiło się w XV w., kiedy to patriarcha maronicki ustanowił swoją siedzibę w Qannoubin.

Klasztor Qannoubin, który wziął swoją nazwę od greckiego słowa „Koinoibion”, czyli miejsce zgromadzeń lub spotkania, wyróżnia się na tle skalistych ścian. Niebieskawe światło, sięgający po horyzont wyraża nostalgię i tęsknotę za tym co odległe. Klasztor założony na początku VI wieku, został przekazany wraz z jego pustelnią dla patriarchy Jana Jagi, który przybył tu z klasztoru Matki Bożej Elige, w pobliżu Mayfouq. Józef wracał do domu z tego schronienia świętości pełen wzniosłych myśli, bardziej niż kiedykolwiek zdecydowany do wytrwania w pracy i modlitwie.

(przyp. tłum.: artykuł o współczesnym pustelniku z Doliny Kadisza można przeczytać w Polityce. Tam również aktualne zdjęcia).

Published in: on 29/03/2011 at 21:33  Dodaj komentarz  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://szarbel.wordpress.com/2011/03/29/25-w-domu-wujkow-pustelnikow/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: