27. Niezłomny wzrok

Wieczór poprzedzający dzień 15 sierpnia 1848 r. brzmiał dzwonami kościelnymi radośnie obwieszczającymi święto: Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny. Józef miał już 20 lat. Dzwony mówiły do niego o Matce Boga. W Biqa-Kafra jak i całym Libanie to radosne święto poświęcone Dziewicy obchodzone było uroczyście i radośnie zarazem. Post i wstrzemięźliwość poprzedzające to święto, kończyły się dziś wieczorem. Wieśniacy rozpoczynali zabawę przed kościołem. Pochodnie umieszczone na tarasie kościelnym oświetlały sąsiadujące kręgi. Na znak proboszcza wszyscy weszli do kościoła aby oddać chwałę Matce Boskiej i otrzymać błogosławieństwo Jej ikoną. Pobożność tych ludzi była nieco hałaśliwa, równocześnie jednak szczera i prosta. W zgromadzeniu lubili śpiewać głośno. Tuziny świec paliły się jasno i dym z kadzidła niósł sie po kościele.

Główna ceremonia rozpoczęła się następnego dnia uroczystą liturgią Mszy świętej. Po Komunii i zakończeniu Mszy, ludowy festiwal rozpoczął się na nowo.

Ludowa tradycja „kaif” była tego dnia obchodzona jeszcze huczniej niż zwykle, ponieważ we wsi odbywało się wesele. Młodzi ludzie w tradycyjnych ludowych strojach tańczyli ulubiony taniec weselny „dabke” na podeście ustawionym przez domem weselnym. Wszyscy cisnęli się do młodej pary z życzeniami długiego i szczęśliwego życia w małżeństwie. Józef w towarzystwie matki też doszedł do młodych.

„I co, Józefie” uśmiechnęła się Panna Młoda „kiedy kolej na ciebie?”

„Na mnie?” mruknął.

„Znam kogoś,” mówiła dalej Panna Młoda, spoglądając na Meriam. Młoda dziewczyna z groty wyczuła, że rozmowa jej dotyczyła i zaczerwieniła się po sam czubek nosa.

Józef usunął się na bok, opuścił wzrok w zamyśleniu i ruszył naprzód. Brigitta podążyła za nim i zrównała się się z synem przed kościołem.

„Dokąd idziesz, nabożeństwo już się skończyło.”

„Wybacz mamo. Poszedłem na skróty i doszedłem tu.” To  mówiąc zniknął w kościele.

Następnego dnia Meriam odwiedziła Brigittę, swoją sąsiadkę. Przyszła pomóc w przygotowaniu ziemnego pieca „tannour”, w którym wypiekany był chleb. Brigitta nie była ślepa na uczucie, jakie Mariam żywiła do Józefa. Patrzą w oczy młodej sąsiadce zapytała: „Co się dzieję z tobą Meriam? Jesteś taka zamyślona?”

Meriam głęboko westchnęła. „On ciągle mnie unika. Nigdy nie jest blisko mnie. Widuję go jedynie w niedzielę, kiedy idzie do do kościoła.”  Brigitta odpowiedziała: „Wiesz moja droga, jak on żyje. Wydaje się być szczęśliwym tylko podczas Mszy świętej i wtedy kiedy pracuje w polu. Bo co poradzilibyśmy bez jego pomocy?”

„Oh!” zawołała dziewczyna, „On jest silny i odważny w pracy,” i dodała cicho „i jaki przystojny.”

„Tak, tak moja kochana.” odezwała się Brigitta. „Twoje oczy lśnią, kiedy mówisz o nim. Powiedz mi swój sekret, maleństwo.”

Daleko od tego miejsca, Józef radośnie pracował z grupą innych robotników. Był zlany potem, ale twarz jego wyła napięta wyrażając wewnętrzne zmaganie się. Usta jego bezwiednie szeptały: „Panie, pozwól mi należeć do Ciebie, ciałem i duszą!”

Published in: on 04/04/2011 at 15:38  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://szarbel.wordpress.com/2011/04/04/27-niezlomny-wzrok/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: