35. Sprzeciw wobec krewnych

Co zdarzyło się w Biqa-Kafra po zniknięciu Józefa? Rodzina Makhluf desperacko poszukiwała naszego uciekiniera. Dopiero spytawszy Ojca Augustyna, pustelnika z Quzhaya, przekonali się, że Józef odszedł do klasztoru w Mayfouk aby zostać zakonnikiem! Brigitta gorzko zapłakała dowiedziawszy się o tym, jednak powoli jej ból zmniejszał się w miarę jak uświadamiała sobie sens postępku syna. Józef był w klasztorze! Bóg zagrał jej na honorze upominając się o dziecko i chwała mu za to.  Wujek Tanios był oburzony! Ten siostrzeniec miał taką obiecującą przyszłość. Jak mógł on, Tanios, poddać się po tylu latach ponoszenia odpowiedzialności za rodzinę brata. Było tak wiele do wyjaśnienia. On powinien udać się do Mayfouk i przyprowadzić Józefa z powrotem!

W saloniku klasztoru, Ojciec Przełożony, znosił spokojnie atak wujka Taniosa, który przyprowadził ze sobą Brigittę i paru krewnych. Wujek nie przybył  sam!

„Ojcze,” rozpoczął swoją przemowę. „Jest to o wiele za dużo oczekiwać od nas takiego poświecenia! Jesteśmy ubogimi wieśniakami i potrzebujemy pomocy chłopca. Czy Pan Bóg żąda od członka rodziny aby opuszczł ją bez powiadomienia kogokolwiek? Józef wie bardzo dobrze jak niezbędny jest matce.”

Właśnie w tym momencie chłopiec, którego tu znano jako Brata Szarbela, ukazał się w drzwiach. Zwracając się do niego wujek Tanios zakrzyknął! „Ach, tu jesteś! Ty, który symulowałeś miłość Boga nienawidząc rodziców. Twój obowiązek wobec matki, to pomaganie jej. Jesteśmy starzy i biedni. Kto ma opiekować się nami i karmić nas, jesli nie ty?”

„Synu.” Brigitta podjęła nagabywanie, „co cię naszło, że myślisz jakobyś miał powołanie do kapłaństwa?”

„W tej sprawie, możesz być pewna, moja córko” wtrącił się Przełożony. „Droga życia duchowego nie pociąga tych, którzy nie nadają się do niej.”

„On miał trzy lata, kiedy stracił ojca,” kontynuowała Brigitta. „Proszę domyśleć się jak wiele wycierpiałam, aby wychować go właściwie. Teraz kiedy doszedł do wieku, w którym mógłby odpłacić się za moje poświęcenie, on ucieka nawet bez powiedzenia: do widzenia. Już nawet znaleźliśmy mu małżonkę, która chce dzielić życie swoje z nim. Odkąd nas opuścił, Meriam płacze niepocieszona.”

„Nadroższa mamo, drogi wujku, wiem bardzo dobrze co jestem wam winien. Jeśli sprawiłem wam ból, to dzieje się to wbrew mojej woli. Ale nie mogę ignorować głosu Bożego. Nie mogę go odrzucić. Muszę pójść za Nim.”

Wujka Taniosa te słowa nie wzruszyły. Jako zakonnik, Józef będzie niewielkim wsparciem dla niego. Będzie stracony dla rodziny. Chłopiec jednak był wytrwały i niezachwiany w postanowieniu.  Pokonując matczyny smutek, Brigitta przystąpiła do syna i biorąc jego dłonie w swoje, uznała porażkę mówiąc te słowa: „Jeśli masz być kiepskim księdzem, to lepiej wracaj do domu. Jednak widzę, że Chrystus życzy sobie abyś poszedł Jemu służyć, i poprzez mój ból będę Go prosić aby błogosławił ci synu, a może któregoś dnia uczyni cię świętym.”

Published in: on 11/04/2011 at 20:27  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://szarbel.wordpress.com/2011/04/11/35-sprzeciw-wobec-krewnych/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: