81. Błyskawica Boga

Jak już wspomniano, jedynym pragnieniem Szarbela było wchłaniać życie Boże, aby móc żyć na Jego podobieństwo podobnie jak księżyc, oświetlony przez słońce. On był swego rodzaju łącznikiem łączącym niebo i ziemię; obywatelem tego świata bez konieczności należenia do świata. Był w stanie prowadzić świat do Boga poprzez ofiary, modlitwy wstawiennicze, a w szczególności, poprzez celebrację Ofiary Mszy świętej.

Jego rodacy w tym czasie cierpieli ogromnie pod straszliwym panowaniem Turków. Nigdy nie zapomniał okrutnej śmierci ojca i wielu innych, których góry Libanu nie były w stanie ochronić przed rekwizycją i wcieleniem do przymusowej służby wojskowej przez tureckie i egipskie wojska, walczące ze sobą w Libanie.

Pamiętał również odwagę libańskich bohaterów, którzy wspierani przez Zachód, odparli Ibrahima Paszę z powrotem do egipskich granic. Pamietał Ghanem’a, Joseph’a Shantri i Ahmeda Dagher …

Wojownicy-Druzyjscy

 

Do jak wielu tragedii i dewastacji kraju doszło od jego urodzenia! Już w 1840 roku, Turcy, którzy wycofali się z Metn w następstwie Traktatu z Londynu, podżegali do niezgody między Druzami i Chrześcijanami. Przy swego rodzaju wieczystej zimnej wojnie, która istniała między nimi, tylko iskra wystarczyła, aby wojna stała się otwarta. W 1858 roku, kiedy Szarbel studiował w Kfifan i właśnie przekroczył 30 rok życia, bunt chłopski wybuchł w Kesrouan pod przywództwem Taniosa Chahin. Buntownicy napadli na szejków, dziedzicznych notabli libańskich, których oskarżyli o współpracę ze znienawidzonymi Turkami.

Straszna tragedia roku 1860 nie mogła być niezauważona przez klasztor. Szarbel właśnie został wyświęcony na kapłana, był w 32 roku życia. Muzułmanie i Druzowie, niewątpliwie z błogosławieństwem Turków, napadli na chrześcijańskie wioski Shouf, Metn i Zahle, paląc, grabiąc, gwałcąc i zabijając. Klasztory spotkał podobny los, szczególnie klasztor Matki Bożej w Mashmoushe, Świętego Eliasza w Kahlouniye, Świętego Mojżesza w Dowar i Świętego Antoniego w Zahle. Dziewiętnastu mnichom podcięto gardła, 14.000 chrześcijan zginęło męczeńsko. Tysiące uciekinierów ratując się przed Holokaustem, przybyło do Annaya głodnych nędznych i rannych. Mówili o strasznych rzeczach: domy spalone, drzewa owocowe zniszczone, stada ubite, hodowle jedwabników zrównane z ziemią. Deir el Kamar było przesiąknięta krwią, kościoły zrabowanie i spalone, wiele innych okropności, niemożliwych do opisania. Nędza i głód rozpostarły swój potworny cień na Libanem.

Opowieści te zapadły w serce ojca Szarbela. Ku niebu uniosły się jego modlitwy i jego pokuta, błagając o litość. „Przepuść Panie ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. ” (Joel II, 17).

Bóg wysłuchał jego modlitwy i tego roku posłał wielkiego bohatera, Józefa Bey Kararn, ze Zghorta. Ten przywódca, w towarzystwie niewielkiej grupy odważnych mężczyzn, ścigał wojska Dawida Paszy w górach i zepchnął je do Beirutu. To przyniosło kres rzezi i ściągnęło raz jeszcze uwagę Zachodu na trudną sytuację chrześcijan wschodnich, wiecznie poddanych kaprysom tureckich paszów. Wtedy to Napoleon III wysłał swoich żołnierzy do Libanu. Spośród wszystkich mocarstw europejskich, tylko Francja, która z powodu swojej długiej tradycji obrońcy chrześcijan w Imperium Osmańskim, poczuła się do przywrócenia pokoju, co dało możliwość zawarcia traktatu pokojowego korzystnego dla jej przyjaciół maronickich.

Kiedy Szarbel wspominał to, wspomnienie pewnego zdarzenia przemknęło przez jego umysł, zdarzenia które dotyczyło własnie klasztoru w Annaya. Był rok 1874. Szarbela i jego czterdziestu współbraci braci siedziało właśnie przy stole, gdy nagle mnich, którego przebywał w klasztorze Quzhaya, wpadł do jadalni. Był całkowicie wyczerpany. Wędrował on przez cały dzień poprzez wzgórza i kotliny, wspinając się na góry i schodząc w doliny, aby dotrzeć do klasztoru Annaya. Zanim usiadł przy stole, poprosił o pomoc dla mnichów z Quzhaya. Turecki gubernator Rustom Pasza, aresztował około dwudziestu zakonników z klasztoru i oskarżył ich o bunt wobec władzy i brak szacunku dla samego Paszy podczas przesłuchania. Jeńcy mieli być przetransportowani nadmorską drogą do więzienia w Beit-ed-Dine.

Ze wszystkich klasztorów od Jbeil do Batroun, duży tłum mnichów zszedł w kierunku wybrzeża i zastawiono zasadzkę aby wyzwolić braci. W potyczce z ludźmi Bash-Bouzouka mogli uwolnić większą część więźniów, ale niestety, reszta miała spędzić resztę życia na słomie lochu!

Od tego czasu, Ojciec Szarbel ofiarował zawsze swoją Mszę św. za zmarłych i żywych mieszkańców jego ojczyzny. Jezus na krzyżu prosił Ojca, aby przebaczyć swoim oprawcom. Szarbel prosił Boga aby przebaczył rzeźnikom. Nigdy nie mógł pozostać obojętny na cierpienia jego narodu, jako kapłan który pochodzi spośród niego.

Uświadomił sobie, że czym bardziej pogłębia się jego zjednoczenie z Bogiem, tym bardziej on musi działać jak Chrystus. Czym wyżej wznosi się do Ojca Niebieskiego, tym bardziej musi próbować chronić świat przed Bożym gniewem. Podobnie jak piorunochron wyniesiony w górę chroni budynek, na którym stoi i ludzi wokół niego, tak Szarbel chciał być godnym narzędziem osłaniającym tych, których kochał.

Published in: on 03/03/2013 at 14:51  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://szarbel.wordpress.com/2013/03/03/81-blyskawica-boga/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: